tym pamiętać, że teraz po ostatniej obniżce kryteria oceny danych powinny
być nieco jaśniejsze. Gorsze dane nie mogą być tłumaczone optymistycznie,
jako nadzieja na niższe stopy procentowe. Ta ewentualność jest zbyt odległa.
Gorsze dane przyniosą strach o nastroje konsumentów i ich chęć do
zwiększenia wydatków/napędzania koniunktury. Teraz rynek może grać tylko pod
ożywienie.
Na deser w Stanach jeszcze o 16:00 indeks aktywności ISM
w sektorze usług. Te dane z reguły podciągają rynek. Za czerwiec prognozuje
się wzrost z 54,5 do poziomu 55,0. Żeby było jeszcze ciekawiej, to nie
zabraknie też danych w Eurolandzie. Najpierw przed 10:00 indeksy PMI dla
sektora usług dla Włoch, Francji, Niemiec i w końcu dla całej strefy euro.
Warto zerknąć, ale o ile jest jakakolwiek reakcja na te dane, to bardzo mała
i przez rynek ignorowana. Za to o 12:00 zdecydowanie bardziej istotne dane o
dynamice sprzedaży detalicznej za maj. Przy złych danych zawsze zostaje
argument, że to "stare", jak ostatnio przy spadku -1% m/m i -0,7% r/r. Teraz
prognoza mówi o wzroście +0,6% m/m
Uff sporo tego prawda ? Widać już wyraźnie, wokół czego kręcić będzie się
dzisiejsza sesja i co ustawi jej wynik. Są jednak przy tym dwa scenariusze.
Albo rynki światowe poczekają aż do ostatnich danych o 16:00 by dać
gwałtowny (ale chwilowy, ze względu na święto piątkowe) upust swoim opiniom,
albo każda z danych lekko ruszy rynkiem wpędzając go znowk. Indeks.gif Kontrakty.gif MP