Reklama

ECM: Komentarz walutowy 15.07.03

Dolar traci do euro po lepszych danych odnośnie niemieckiego wskaźnika ZEW, od rana wciąż zyskuje jednak do jena. Inwestorzy czekają teraz na dane odnośnie czerwcowej sprzedaży detalicznej w USA i wystąpienie szefa FED Alana Greenspana. Natomiast nasz złoty po porannym spadku wywołanym większą niż zakładano czerwcową inflacją i wypowiedziami członków RPP w ostatniej godzinie zaczął odrabiać straty.

Publikacja: 15.07.2003 12:53

ŚWIAT: Po zanotowanej wczoraj zwyżce do okolic 1,1300 dolar zdołał jednak odrobić straty i przetestować ponownie poziom 1,1250 w dzisiejszych porannych godzinach. Na przebieg notowań nie miały większego wpływu informacje z giełd amerykańskich, które co prawda wzrosły tworząc jednak formacje szczytowe, a także ponowna zwyżka cen złota na światowych rynkach. Obecnie za uncję płaci się 348,90 USD. Inwestorzy nie przejęli się też weekendowymi ostrzeżeniami Al.-Quaidy. Sprawa ta jednak będzie jeszcze wracać. Podobnie jak sprawa tzw. podwójnego deficytu USA. Wczoraj na ten temat wypowiadał się główny ekonomista MFW Kenneth Rogoff, którego zdaniem dla zmniejszenia deficytu na rachunku bieżącym USA korzystną sytuacją byłyby spadki kursu dolara. O wiele ważniejsze dla rynku będzie jednak dzisiejsze wystąpienie szefa FED, Alana Greenspana, który przedstawi swój raport o stanie amerykańskiej gospodarki. Oczekuje się, iż FED zaprezentuje także swoje prognozy odnośnie wzrostu gospodarczego, poziomu inflacji i stopy bezrobocia w 2004 roku. Czy zadowolą one ekonomistów i inwestorów? Czas pokaże, balon optymizmu jest spory i coraz więcej obserwatorów rynku zaczyna się tego obawiać. Tymczasem dzisiejszy dzień przyniósł bardzo pozytywną informację z Niemiec. Nieznacznie rosnący od jakiegoś czasu wskaźnik nastrojów niemieckich menedżerów ZEW gwałtownie zyskał na wartości w lipcu. Odczyt wyniósł 41,9 pkt. i był aż o 20,6 pkt. wyższy niż przed miesiącem. Jest to bardzo dobry prognostyk przed publikacją indeksu Ifo uważanego za najlepszy miernik sytuacji gospodarczej w Niemczech. Dzisiejsze dane pokazują, iż przedsiębiorcy bardzo dobrze przyjęli wprowadzenie programu cięć podatków lansowanych przez kanclerza Schroedera. Niewykluczone iż w podobnym kierunku pójdą pozostałe kraje Unii, zwłaszcza Francja. Tymczasem w Brukseli odbywa się posiedzenie ministrów finansów strefy euro. Zastanawiają się oni nad sposobami pobudzenia wzrostu coraz bardziej kulejących europejskich gospodarek. Nie wiadomo czy zostanie przyjęty projekt lansowany przez Włochów przy współpracy z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym odnośnie sporych inwestycji w infrastrukturę transportową, oraz badania i rozwój. Zdaniem niektórych może on doprowadzić do zwiększenia niemałego deficytu budżetowego krajów Unii. Tymczasem wczoraj do czasowego poluzowania ustaleń Paktu o Stabilizacji i Rozwoju wezwał ministrów finansów francuski prezydent Jacques Chirac. Trudno jednak liczyć na to, iż finansiści ugną się pod wezwaniami polityków.

Z technicznego punktu widzenia ponowny test poziomu 1,1250 na EUR/USD pozwolił na utworzenie kolejnych dywergencji wzrostowych na wskaźnikach. Widoczne silne wybicie na wykresie godzinowym potwierdza tezę o powolnym odradzaniu się rynku byka. Co ciekawe wczorajsze i dzisiejsze najniższe poziomy są niewiele oddalone od długoterminowej linii trendu wzrostowego. Tym samym są podstawy, aby sądzić, że sytuacja na rynku EUR/USD będzie korzystna dla dla posiadaczy euro. Korekta ostatniej fali spadków się rozpoczęła. Widoczny obecnie impet wzrostowy może jednak zostać wyhamowany po publikacji danych odnośnie czerwcowej sprzedaży detalicznej w USA (godz.14:30) i przemówieniu szefa FED (rozpoczyna się o godz. 16:00).

POLSKA: Podane wczoraj po południu dane odnośnie poziomu czerwcowej inflacji nieco zaskoczyły obserwatorów. Inflacja liczona rok do roku wyniosła w czerwcu 0,8% wobec 0,4% w maju. Oczekiwania mówiły o poziomie 0,7% r/r. Wywołało to zatem dyskusje odnośnie dalszej polityki stóp procentowych. Zdaniem członka RPP, Bogusława Grabowskiego, dane te pokazały, iż mówienie o dalszych obniżkach jest w tym momencie bezzasadne. Jego zdaniem inflacja na koniec roku może wynieść nawet 2,0-2,2 proc. Nieco ostrożniej wypowiedział się jego kolega z RPP, Cezary Józefiak, którego zdaniem obecnie realne stopy są już bliskie nominalnym. Wypowiedzi te wywołały spadek notowań złotego w pierwszych godzinach dzisiejszych notowań. Rynek zaczął się obawiać, czy RPP zdecyduje się na cięcie, które spodziewane jest we wrześniu. Niewykluczone, iż w wyniku nie najlepszej pogody sporo zamieszania mogą narobić tego lata ceny żywności. Dzisiaj Ministerstwo Finansów potwierdziło wcześniejsze informacje, iż przyszłoroczny deficyt ukształtuje się na poziomie 45-47 mld zł. Poinformowało także, iż wykonanie tegorocznego budżetu po pierwszych 6 miesiącach wyniosło 61,5 proc. planu. Nie widać czynników, które mogłyby spowodować dalsze osłabienie się złotego na dzisiejszej sesji. Nie wykluczamy zatem jego wzmocnienia w drugiej połowie dnia.

Marek Rogalski

Analityk walutowy

Reklama
Reklama

Euro Consulting & Management Sp. z o.o.

www.ecm.com.pl

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama