Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 31.07.2003 18:02

Bardzo interesująca sesja, a właściwie jej druga połowa. Gdy porównamy ją z

wczorajszą wyprzedażą sprawa staje się nie tylko interesująca, ale również

intrygująca. Obraz rynku po wczorajszej wyprzedaży przy sporym obrocie był

opłakany. Dziś porcja danych makro potrafiła zmienić byków nie do poznania.

Nie można wprawdzie powiedzieć, że wynik walki w czasie tych dwóch dni

Reklama
Reklama

wygrał popyt, ale trzeba przyznać, że mając taki doping byki są bliskie

zanegowania wczorajszej wyprzedaży. Bliskie, bo choć zamknięcie mamy powyżej

1370 pkt (wyrównany maks po cenach zamknięcia) to jednak teraz, by zupełnie

przekonać mnie do wzrostów potrzeba nowych maksów. Fakt, że sesja zakończyła

się nad 1370 pkt nie pozwala już mówić o przewadze podaży. Obecnie mamy

równowagę. Równowaga w trendzie wzrostowym to faktycznie remis ze wskazaniem

Reklama
Reklama

na popyt, ale jednak remis. Kontrakty01.gif Indeks01.gif

Co pozwoliło na tak dobrą drugą cześć sesji? Dane z USA. Najpierw

dowiedzieliśmy się o znacznie większym niż się spodziewano wzroście PKB w II

kw. Jest to o tyle ważne, że po wiosennym wzroście cen na rynkach akcji

zaczęto usilnie poszukiwać oznak ożywienia gospodarczego. Dane o bezrobociu

za maj były fatalne. Także ostatnie wskazanie wskaźnika zaufania

Reklama
Reklama

konsumentów. Tylko sprzedaż detaliczna się jakoś trzymała. No i oczywiście

nieruchomości - ostoja PKB przez ostatnie kilkanaście miesięcy. Wraz z

ostatnio obserwowanym wzrostem rentowności obligacji (dziś po danych o 16:00

zaliczyły one kolejne lokalne minima cenowe - zatem rentowność ponownie

wzrosła) można się było obawiać, że rynek ten się zatka z powodu drożejącego

Reklama
Reklama

finansowania, a zatem jego wpływ na PKB nie będzie już tak zbawienny. Obawy

nie są wcale bezpodstawne, choć jeśli się faktycznie mają ziścić to pewnie

dopiero pod koniec III kw lub dopiero w IV kw. W II kw rynek nieruchomości

miał się całkiem dobrze. Zatem ma się także dobrze PKB, które w II kw

wzrosło o 2,4%. Oczywiście to są wstępne szacunki i mogą być jeszcze poddane

Reklama
Reklama

rewizji niemniej jest już prawie pewnym, że II kw był lepszy od I kw. Można

nawet powiedzieć, że rodzi się tendencja. No zobaczymy.

Dane o liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych po raz drugi z

rzędu były niższe od prognoz, ale co ważniejsze, od poziomu 400k. Po długiej

serii tygodni, gdy liczba nowych bezrobotnych przekraczała 400k, to miła

Reklama
Reklama

odmiana. Trzeba jednak pamiętać, że wiarygodność tych danych przy

prognozowaniu jest ograniczona. Inna sprawa, że jutrzejsza publikacja stopy

bezrobocia dotyczy jeszcze okresu, kiedy Initial Claims były bardzo wysokie.

Poprawa przecież nastąpiła dopiero ostatnio. Nie wyciągajmy więc pochopnych

wniosków z dzisiejszych danych na jutrzejsze. Wyższy od prognozowanego

wskaźnik Chicago PMI daje nadzieję, że jutrzejszy wskaźnik ISM dla przemysłu

wyjdzie swoją wartością ponad poziom 50 pkt, co dałoby kolejny argument za

ożywieniem

Wreszcie nasz deficyt. Tu sytuacja nie jest jednoznaczna, ale przeważa dobry

odbiór. Wartość deficytu na rachunku bieżącym spadła, co oczywiście cieszy,

ale czy tak bardzo? Wartość eksportu w euro nie osiągnęła poziomu

prognozowanego przez rynek, choć oczywiście nadal mamy wzrost w stosunku do

roku ubiegłego. Spadek deficytu zawdzięczamy w głównej mierze handlowi

przygranicznemu. Import rośnie, ale słabo 0,3% r/r. Nadal nie widać wzrostu

popytu, co sygnalizowałby wzrost importu. Ten jest planowany dopiero na IV

kw tego roku. Wtedy ma być widoczny wzrost inwestycji, który jest

generatorem części importu. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama