Jego przełamanie zagwarantowałoby dalszy ruch w górę.

Jest kilka argumentów wskazujących na taką możliwość. Pomimo wielu ostrzegawczych sygnałów - technicznych i fundamentalnych - rynki amerykańskie pozostają w dobrej kondycji. Na naszym parkiecie też nie pokazały się informacje, które skłaniałyby do mocniejszej wyprzedaży papierów. Na korzyść byków cały czas przemawia kierunek średnioterminowego trendu. Widać, że rynkowi dużo łatwiej jest rosnąć niż spadać. Z drugiej strony największe firmy są w wielu przypadkach przewartościowane i trudno mówić o fundamentalnych powodach do kupna ich akcji. Duże wykupienie rynku powoduje, że jest on podatny na korektę, choć wydaje się, że zanim ją zobaczymy czeka nas okres stabilizacji. Na dziennym MACD rysuje się negatywna dywergencja, ale sam wskaźnik pozostaje w trendzie wzrostowym. Dlatego z jego przebiegu można wysnuć jedynie taki wniosek, że trudno będzie bez ochłodzenia nastrojów pokonać strefę 1464-84 pkt. Widać również, że wśród największych spółek zmalała szerokość zwyżki. Wczoraj rynek uratował przed głębszym spadkiem KGHM. Słabo ostatnio wypada TP, nie najlepiej Pekao, z poziomem 23 zł nie może sobie poradzić PKN.

W tej sytuacji można oczekiwać, ze kolejne dni upłyną na próbach pokonania bariery 1464-84 pkt. Trzeba się liczyć z tym, że te próby będą nieudane. Jednocześnie rynek jest na tyle rozgrzany zwyżką, że na silniejszą przecenę też się nie zanosi. Notowania na zagranicznych giełdach mają obecnie ograniczony wpływ na wydarzenia w Warszawie.