Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 22.10.2003 16:12

Bez owijania w bawełnę trzeba przyznać, że sesja zdecydowanie nie po mojej

myśli. Co prawda docelowo po wczorajszym pokonaniu 61,8% zniesienia

październikowej fali wzrostowej kontrakty z indeksem powinny przetestować

dołki z początku miesiąca, to jednak na dzisiaj mocne wyprzedanie na 4

ostatnich sesjach sugerowało, że o ile nawet nie będzie plusów na

Reklama
Reklama

zamknięcie, to będzie choćby biała świeczka.

Z początku rynek szedł jak po sznurku, gdyż po paru minutach indeks

przetestował 1546 pkt. czyli najlepszy z możliwych poziom do rozpoczęcia

odbicia. Na tym poziomie kontrakty zrobiły wrześniowe szczyty i właśnie

tutaj byki miały najlepsze wsparcie. Wykorzystały je wzorcowo, odbijając z

tego poziomu aż 25 pkt. Ruszyła Agora odbijająca z powodu braku zachwytu

Reklama
Reklama

nowym konkurentem, dołączył się stary manipulator BPH (małe transakcje na

tej spółce zawsze mocno wpływają na indeks) i ruszyła też KGHM. Ale już w

tej fazie sesji uwagę zwracał bardzo słaby najaktywniejszy PEO. Zresztą

podobnie jak pozostałe banki (dopiero teraz wychodzi wpływ ostatniej

przeceny obligacji ? - w portfelach banków)

Odbicia starczyło jednak tylko na lekkie wyjście obu rynków na plusy. Tak

Reklama
Reklama

jak czerwień drażni byki, tak zieleń uruchomiła lawinę arbitrażu, przerwaną

na chwilę w okolicach południa, by ze zdwojoną siłą uderzyć w drugiej części

sesji i doprowadzić do porażki wsparcia indeksu na 1546 pkt. Od razu jednak

mocno podkreślam, że w tej najdynamiczniejszej wyprzedaży po południu

wyraźnie nie wszystkie koszykowe transakcje były arbitrażem. Wielokrotnie

Reklama
Reklama

już zwracałem uwagę, że przy okazji arbitrażu i jego panicznego odbioru

przez kontrakty, któryś z dużych inwestorów wykorzystuje to do otwierania

pozycji w kontraktach i popchnięcia rynku właśnie koszykami akcji. To

powoduje bardzo dynamiczny ruch, który zawsze bardzo mocno przekłada się na

kontrakty.

Reklama
Reklama

Po tej przecenie indeks kilkakrotnie próbował odbijać i jak tylko pojawił

się jakiś popyt, od razu indeks "dostawał koszykiem" i spadając kilka

punktów natychmiast odstraszał popyt. Można tylko zadawać sobie pytanie, czy

przypadkowo "arbitraż" był przy próbie powrotu indeksu nad wspomniane 1546

pkt.. czy też było to celowo działanie. Dla historyków...

Reklama
Reklama

W międzyczasie spływała z USA lawina wyników i nie ma sensu ich przypominać,

ale ich wynik nie jest korzystny dla rynków. Ostatnie publikacje wyraźnie

pokazały, że do utrzymania kursów nie wystarczy zysk zgodny z prognozami.

Te, wszyscy już wiedzą, są zaniżane tak, by firmy mogły je przekroczyć. Tak

więc jeśli nie ma wyraźnej optymistycznej niespodzianki, spółka jest

uznawana za przewartościowaną. Dzisiaj nie tylko nie było zbyt wiele

przypadków przekraczania prognoz, ale mieliśmy też ich niespełnienie, a to

już zasługuje na najwyższy wymiar kary. Zła wiadomość ? W USA może dzisiaj

dojść do mocniejszego spadku. Dobra ? Jeśli rynki wyjdą na plusy, to byki w

kolejne dni mogą czuć się absolutnie bezkarne.

Wracając jednak do naszego rynku, warto raz jeszcze spojrzeć na wykresy,

szczególnie indeksu. Linia trendu wzrostowego została pokonana (analogiczna

na kontraktach też, choć mniej istotna ze względu na zmianę serii), wsparcie

na 1546 pkt. także i próby powrotu nad ten poziom były natychmiast

wykorzystywane do dalszej sprzedaży. Indeks01.gif wig20.gif Kontrakty01.gif

Technicznie wygląda to więc na mały dramat i teraz fundusze powinny

skoncentrować wszystkie siły na obronie wsparcia na dołkach z początku

miesiąca, która na obu rynkach stanowią linię szyi podwójnego szczytu.

Wystarczy przypomnieć, że spadek pod jej poziom będzie według AT oznaczać

przecenę równą wysokości tej formacji i nawet jeśli okazałby się pułapką, to

porażka tego w i będą tych poziomów bronić za

wszelką cenę.

A co na jutro ? Tu już spory dramat, bo skoro sądziłem, że nasz rynek

tradycyjnie uznaje się za wyprzedany po takich czterech świecach z coraz

niższym zamknięciem, to jak nie robić tego po tej piątej ? A do tego

dochodzi jeszcze fakt trochę wymuszonego przez koszyki spadku (oprócz

banków) i braku potwierdzenia tego ruchu ze strony liczby otwartych pozycji,

które całą sesję systematycznie spadały. Choć tak naprawdę przy tym ostatnim

nie wiem, czy nie odbierać tego czasami jako wyrażanie nogami opinii o

ostatnim "koszykowym" zamieszaniu, raz jeszcze powtarzam nie zawsze

związanym z arbitrażem. Z dylematem na jutro poczekajmy jednak do zamknięcia

w USA. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama