Indeks rośnie dzięki zwyżkom poszczególnych akcji. Raz jest to Pekao, potem KGHM, innym razem TP. Przy mocniejszym kupnie akcji jakiejś dużej spółki od razu gaśnie podaż na innych walorach i tym łatwiej jest im "załapać się" na wzrost.
Piątkowe notowania trochę odbiegały od tego schematu. Na kilku firmach obroty były bardzo duże. Tylko w przypadku TP udało utrzymać się wyraźny wzrost, w reszcie przypadków można mówić raczej o wyrzuceniu akcji w rynek. To zmniejsza szanse na przekroczenie w tym roku 1600 pkt.
Ciekawa będzie reakcja zagranicznych rynków na ujęcie Hussajna. Można się w tym dopatrzyć zarówno pozytywów, jak i negatywów. Generalnie jednak nie jest to wydarzenie, które mogłoby zadecydować o koniunkturze na dłużej. Na europejskich i azjatyckich giełdach dało to pozytywny impuls. Zobaczymy jak będzie w USA. Nie lekceważyłbym możliwości, w której tegoroczny wzrost zaczął się od wojny z Irakiem, a skończy się pojmaniem Hussajna. Jednak w tej chwili trudno cokolwiek przesądzać. Wydaje się jedynie, że przesadny optymizm nie jest w obecnej sytuacji wskazany.
Można oczekiwać, że przez większość dnia trwać będzie stabilizacja powyżej piątkowego zamknięcia. Na to wskazują niskie w porównaniu z piątkiem obroty. Sesja rozstrzygnie się zapewne w końcowej fazie, kiedy bliżej będzie można określić reakcje amerykańskich inwestorów na wiadomości z Iraku.
WIG20 opór ma przy 1590 pkt i zamknięcie dnia ponad tym poziomem byłoby optymistycznym sygnałem. Wsparcie mamy w okolicy 1500 pkt, więc jego test dziś nie grozi. Wcześniej byki będą się bronić przy piątkowej luce hossy - 1561 pkt.