Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 15.12.2003 17:53

Apetyty były duże. Złapanie Saddama Husseinna - to była dotychczas zmora

graczy, którzy zostawali na weekend z krótkimi pozycjami. Wiadomo było, że

jeśli taka informacja się pojawi, to będzie to ciężki cios dla krótkich

pozycji, bo rynek najprawdopodobniej wyskoczy w górę. Wczoraj oficjalnie

ogłoszono, że zmora stała się faktem. Iracki dyktator został pojmany przez

Reklama
Reklama

siły amerykańskie. Dzisiejszy poranek miał być bardzo trudny krótkiej strony

rynku. Wiadomo było, że sesja rozpocznie się od strat. Niewiadomą była ich

skala. Pierwszą. Druga niewiadomą, był plan rozegrania sesji w taki sposób,

by straty były jak najmniejsze. Czy zamknąć szybko pozycje na otwarciu, a

może nawet odwrócić, by odrobić choćby część strat na spodziewanym wzroście.

A może zacisnąć zęby, przeczekać pierwszą euforię i zamknąć pozycje na

Reklama
Reklama

jakiejś korekcie. Dylematy byków były znacznie przyjemniejsze, choć wcale

nie mniej skomplikowane. Trzymać pozycje i liczyć, że po dobrym wzroście

rynek dalej będzie rósł, czy też zamknąć pozycje już na otwarciu w czasie

pierwszej euforii. Pewną wskazówką było zachowanie rynku w piątek. Za dużych

wniosków nie można było wyciągać, ale fakt spadku cen w drugiej części sesji

dawał jakiś pogląd na rynek.

Reklama
Reklama

Okazało się, że mocne otwarcie (+32 pkt od piątkowego zamknięcia). Było

także maksimum sesji. Kto posiadał krótkie pozycje i wstrzymał się z

zamknięciem pozycji to w każdej chwili sesji mógł to uczynić korzystniej niż

na jej początku. Fakt, ze przez całą sesję ceny spadały sprawił, że ci

najbardziej wytrwali mogli zamknąć pozycje nawet z zyskiem wobec piątkowego

Reklama
Reklama

zamknięcia. Tylko rodzi się pytanie, po co zamykać skoro rynek spada? Ba, to

nawet nie chodzi o to, że spada, ale ważniejszym jest kiedy to czyni. Cały

świat szykuje się do wzrostu. Nikkei kończy sesję zwyżką o 3%, a kontrakty

na indeksy amerykańskie dają do zrozumienia, że otwarcie +2% jest całkiem

prawdopodobne, indeksy europejskie zaliczają wzrost o ok 1,5%, także indeks

Reklama
Reklama

naszych bratanków. Dolar się umacnia. My w takiej atmosferze zaliczamy

kolejne minima sesji. To w tym wydaje się najważniejsze. Z rynkiem dzieje

się coś niedobrego. Saddamowy wzrost został wykorzystany do sprzedaży

papierów.

Dzisiejsza sesja dość dobrze wpisuje się w obraz sesji piątkowej. Jeszcze po

Reklama
Reklama

piątku można było mieć wątpliwości. Można było dopuszczać myśl, że popyt po

prostu odpuścił, by dziś kupić taniej. Nic z tych rzeczy. Wygląd na to, że

popytu zaczyna powoli brakować. Teraz stroną rozgrywająca staje się powoli

podaż. Czy grozi nam szybki spadek? Nie koniecznie. To zależy od tego, czy

ci, którzy chcieli pozbyć się papierów, już to zrobili. Nie jest wykluczone,

że będziemy mieli jeszcze jakieś podejście w górę, ale już na malutkim

obrocie. Dopiero wtedy rynek straci ostatnich obrońców na tym poziomie.

Kolejny znajda się w okolicy luki hossy na indeksie oraz wsparciu na 1560

pkt na kontraktach Indeks01.gif Kontrakty01.gif Obawiam się, że będą oni za

słabi by wytrzymać narastający napór podaży. Teraz nikt już nie będzie się

bał zająć krótkiej pozycji z powodu możliwości złapania Saddama. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama