piątku można było mieć wątpliwości. Można było dopuszczać myśl, że popyt po
prostu odpuścił, by dziś kupić taniej. Nic z tych rzeczy. Wygląd na to, że
popytu zaczyna powoli brakować. Teraz stroną rozgrywająca staje się powoli
podaż. Czy grozi nam szybki spadek? Nie koniecznie. To zależy od tego, czy
ci, którzy chcieli pozbyć się papierów, już to zrobili. Nie jest wykluczone,
że będziemy mieli jeszcze jakieś podejście w górę, ale już na malutkim
obrocie. Dopiero wtedy rynek straci ostatnich obrońców na tym poziomie.
Kolejny znajda się w okolicy luki hossy na indeksie oraz wsparciu na 1560
pkt na kontraktach Indeks01.gif Kontrakty01.gif Obawiam się, że będą oni za
słabi by wytrzymać narastający napór podaży. Teraz nikt już nie będzie się
bał zająć krótkiej pozycji z powodu możliwości złapania Saddama. KJ