Źródłem tak silnego zamieszania były przede wszystkim publikacje danych gospodarczy ze Stanów Zjednoczonych. Dolar zaczął tracić na wartości po tym jak Departament Handlu opublikował informacje o wielkości grudniowego deficytu handlowego. Okazało się, że pomimo stale utrzymującej się presji na osłabienie dolara deficyt ten powiększył się do 42,5 mld USD z 38,5 mld zanotowanych miesiąc wcześniej. Tak niekorzystne informacje były dużym zaskoczeniem dla uczestników rynku. Przypomnijmy, że kilka dni wcześniej szef FED A. Greenspan sugerował, że słabnący dolar pomoże w zmniejszaniu deficytu handlowego USA. Po piątkowej publikacji trudno się więc spodziewać, żeby reprezentanci FED (a tym bardziej Białego Domu) mieli się w najbliższym czasie opowiedzieć przeciwko dalszej deprecjacji dolara.
Kolejnym impulsem do wyprzedaży USD stały się informacje o nastrojach amerykańskich konsumentów. Indeks Michigan Sentiment zniżkował bowiem w lutym do 93,1 pkt., co znacząco przekroczyło oczekiwania większości analityków.
Wzrosty EUR/USD zatrzymały się jednak na poziomie historycznym maksimów - 1,2890. Od tego momentu rozpoczęły się dynamiczne spadki notowań tej pary. Przyczyniły się do tego przede wszystkim pogłoski o interwencjach Europejskiego Banku Centralnego, który miałby bronić przed większą aprecjacją wspólnej waluty. Drugim powodem do sprzedaży EUR/USD była chęć realizacji zysków przed długim weekendem w USA.