Spadek został zatrzymany, ale nie jest to powód by uznać osłabienie za zakończone, a tym bardziej spodziewać się na kolejnych sesjach mocniejszego odbicia. Popyt jest nadal bardzo ostrożny, o czym obok niewielkiego wolumenu świadczy też jego respekt już przy pierwszych poważniejszych oporach. Otwarcie wypadło na lekkim plusie, ale już od początku było widać, że byki nie mają siły by zainicjować większy wzrost. Ograniczały się one bowiem do utrzymywania kursu na plusie nie kwapiąc się do mocniejszego testu najbliższych oporów. Ten względny spokój trwał przez dwie godziny, kiedy to doszło jednak do próby podciągnięcia rynku. Szybko została ona zgaszona i znowu nastała stabilizacja tyle tylko, że na nieco wyższych poziomach. To niezdecydowanie wykorzystały niedźwiedzie, które zaraz po południu zaatakowały, co skutkowało powrotem w okolice poprzedniego zamknięcia. Tu znowu mieliśmy udaną obronę, ale będący jej efektem wzrost nie był mocny i spotkał się z ponowną aktywniejszą reakcją podaży. Przyniosła ona nie tylko przejście na minus, ale też pokonanie poprzedniego minimum na 1667 pkt. Nie udało się tam dłużej utrzymać rynku i po krótkiej walce popyt przystąpił w końcówce do odrabiania strat. Ostatecznie udało się zakończyć notowania niewielką zwyżką.

Sesja nie zmienia zasadniczo obrazu rynku. Niewielką świecę, która przyniosła zahamowanie spadków można traktować jako element harami zapowiadającego stabilizację w najbliższych dniach, ale ten wzrost pozostawia też sporo wątpliwości czy potencjał byków wystarczy by zatrzymać kolejny atak podaży. Nie dość bowiem, że mniejszy wolumen sugeruje, że po części zwyżkę ułatwiła właśnie bierność niedźwiedzi, to jeszcze i tak nie doszło do mocniejszego testu położonych stosunkowo blisko pierwszych poważniejszych oporów. Jednym z nich jest lokalne dno intra-day z wtorku na wysokości 1686 pkt., ale znacznie silniejsza jest przełamana linia wzrostów z listopada, która dziś przebiegać będzie na poziomie ok. 1694 pkt. Bez jej sforsowania nie ma co raczej myśleć wkrótce o wyraźniejszej poprawie. Trudno też o optymizm patrząc na wskaźniki. Niektóre z szybkich oscylatorów, jak CCI i Stochastic są w strefach wyprzedania, ale poważnym ostrzeżeniem przed dalszym osłabieniem jest zachowanie MACD i ROC. Pierwszy po przebiciu średniej zwiększa tempo spadków, a drugi dołączył wczoraj z sygnałem sprzedaży schodząc poniżej linii równowagi. Wagę tych wskazań zwiększają dodatkowo negatywne dywergencje. Dzisiejszą sesję możemy rozpocząć od kolejnej próby podciągnięcia, a nawet mocniejszego testu powyższych oporów, czemu lekko pomóc powinno odbicie na giełdach amerykańskich. W dalszej części, zwłaszcza w pobliżu linii trendu należy jednak liczyć się z większą podażą, co w konsekwencji może przynieść ponowne osłabienie.