Pod koniec sesji europejskiej na rynku pojawiły się informacje o interwencji Banku Japonii na kursie USD/JPY. BoJ kupował USD/JPY w okolicy 109,60 jena.
Za główna przyczynę spadków EUR/USD należy uznać spekulacje, że ECB jest gotowy na podjęcie działań zapobiegającym wzrostom euro. Coraz więcej mówi się również o możliwości redukcji stóp procentowych w strefie euro. Do takich działań nawoływał ostatnio kanclerz Niemiec oraz premier Francji.
Opublikowane wczoraj dane makroekonomiczne z USA nie zmienił nastawienia inwestorów do dolara. W styczniu zamówienia na dobra trwałe w USA nieoczekiwanie spadły z powodu zmniejszenia popytu na samoloty i samochody. Departament Handlu podał, że w ubiegłym miesiącu zamówienia na towary zmniejszyły się o 1,8 proc., a w grudniu wzrosły o 1,6 proc. po korekcie z 0,3 proc. Analitycy oczekiwali, że zamówienia wzrosną o 1,4 proc. Jednak głównych powodem zmniejszenia się zamówień był drastyczny spadek popytu (o 10,4 procent) na sprzęt transportowy - podlegający silnym wahaniom z miesiąca na miesiąc. Po odliczeniu tej kategorii towarów, zamówienia wzrosły o dwa procent. Analitycy uważają zatem, że wczorajsze dane to dobry wynik.
Zamówienia na środki produkcji - które ekonomiści postrzegają jako miernik przyszłych inwestycji amerykańskich firm - wzrosły w styczniu o 3,6 proc, a w grudniu zwiększyły się o 3,8 proc. Ostre ograniczenie inwestycji przez amerykańskie spółki było jedną z głównych przyczyn ostatniej recesji i słabego ożywienia w USA. Jednak w ubiegłym roku firmy znów zaczęły więcej inwestować przez co gospodarka nabrała rozpędu, a ożywienie nabrało trwalszego charakteru.
W trakcie dzisiejszej sesji inwestorzy oczekiwać będą na serię danych z USA: dynamikę PKB w czwartym kwartale ub.r., nastroje konsumenckie Michigan Sentiment Index oraz indeks koniunktury Chicago PMI.