Dzisiaj kluczowym wydarzeniem będzie posiedzenie Zarządu Rezerwy Federalnej -rynek nie oczekuje zmiany stóp procentowych, jednak zwracać będzie uwagę na perspektywy wzrostu amerykańskiej gospodarki. Z kolei u nas złoty nieco umocnił się po wczorajszych nadspodziewanie dobrych danych o inflacji, które pokazują, że presja na wzrost cen jest niewielka. Negatywny wpływ na złotówkę mają jednak informacje o wzroście zagrożenia atakami terrorystycznymi w Europie.
ŚWIAT: Zeszłotygodniowe smutne wydarzenia w Madrycie spowodowały, że geopolityka ponownie zaczęła grać pierwsze skrzypce na rynkach finansowych. Kolejne informacje napływające z Hiszpanii wyraźnie wykluczyły odpowiedzialność ETA za ostatnie zamachy wyraźnie wskazując, że stała za nimi organizacja Osamy bin-Ladena. Politycznie przypłaciła to rządząca przez ostatnie 8 lat centroprawicowa partia Jose Marii Asnara, a lider socjalistów, którzy wygrali niedzielne wybory oświadczył, że zamierza Hiszpania wycofa się z irackiej koalicji. Przebywający wczoraj w Madrycie przewodniczący Komisji Europejskiej, Romano Prodi publicznie powiedział, że kraje Unii Europejskiej powinny zacieśnić współpracę między sobą w kwestii bezpieczeństwa i polityki antyterrorystycznej. Fakty te mogą sugerować, że koalicja pod przewodnictwem Amerykanów zaczyna się pomału sypać. Nie powinny, zatem dziwić dzisiejsze "doniesienia" sieci CNN, że Al.-Kaida publicznie przyznała, że celem zamachów w Hiszpanii miało być osłabienie koalicji antyterrorystycznej. Tym samym rozpoczyna się teraz "medialna bitwa", której celem jest wpływ na opinię publiczną, aby ta nie "pozwoliła" na osłabienie pozycji Stanów Zjednoczonych....
Wróćmy jednak do rynku walutowego. Niewątpliwie zagrożenie atakami Al.-Kaidy (pod koniec minionego tygodnia ukazująca się w Londynie arabska gazeta opublikowała list, w którym organizacja Osamy bin Ladena przestrzega przed dużym atakiem na Stany Zjednoczone) powoduje, że na wartości ponownie zaczyna tracić amerykański dolar, a największym beneficjentem obecnej sytuacji staje się frank szwajcarski. Tym samym rynek mniej reaguje na dane makroekonomiczne. Choć wczorajsze informacje z USA były nieco mieszane - z jednej strony na początku marca znacząco spadła aktywność gospodarcza w regionie Nowego Jorku, z drugiej produkcja przemysłowa w lutym była wyższa od oczekiwań. Uwaga rynku skupiona jest jednak na informacjach z rynku pracy, tymczasem te nie są najlepsze - subwskaźnik liczony dla regionu Nowego Jorku nieco stracił na wartości. Jak pokazały piątkowe dane pogarszają się także nastroje konsumentów, na co kluczowy wpływ ma właśnie słaba sytuacja na rynku pracy. Nie najlepiej jest jednak także w Europie - jak dzisiaj podano wskaźnik oczekiwań ekonomicznych niemieckiego instytutu ZEW znacząco spadł na początku marca do poziomu 57,6 pkt. z 69,9 pkt. w lutym. Kurs EUR/USD nie zareagował jednak na te informacje i kontynuował rozpoczęty wczoraj rano trend wzrostowy. Niewykluczone, że przyczynić się mógł do tego raport niemieckiego stowarzyszenia eksporterów BGA, w którego opinii niemieckiej gospodarce bardziej od wzrostu kursu euro może zagrozić wzrost cen ropy. W opinii BGA "poziomem bólu" jest dopiero poziom 1,36 euro za dolara.
Kolejne informacje mamy o godz. 14:30 - liczba rozpoczętych budów w lutym w USA, jednak nie powinny mieć one większego wpływu na rynek. Ważniejsze będzie dzisiejsze posiedzenie Zarządu Rezerwy Federalnej. Wprawdzie nikt nie spodziewa się zmian w stopach procentowych, jednak rynek jak zawsze będzie zwracać dużą uwagę na to na temat gospodarki powie Alan Greenspan i na tej podstawie będzie próbował ocenić szanse, co do terminu podwyżek stóp procentowych w przyszłości. Technicznie na EUR/USD dzisiaj doszło do naruszenia spadkowej linii trendu przebiegającej w okolicach 1,2330. Można, zatem obecnie oczekiwać, że rynek wykona ruch powrotny do niej. Później bardziej prawdopodobna jest jednak kontynuacja zwyżki.
POLSKA: Ostatnie kilka dni przyniosły szereg dobrych informacji dla złotówki. Z jednej strony mniejszy niż zakładany deficyt C/A w styczniu, co było możliwe dzięki spadkowi importu i wzrostowi eksportu, z drugiej niższa inflacja w lutym i w styczniu, co pokazuje, że mimo wzrostu gospodarczego presja na wzrost cen towarów i usług jest minimalna, z trzeciej oddalenie potencjalnego kryzysu rządowego związanego ze zmianą na stanowisku premiera na maj-czerwiec. Efektem tych informacji było umocnienie się naszej waluty, która nieznacznie naruszyła poziom 0,5 proc. po słabej stronie parytetu zbliżając się do kluczowego poziomu zero. Od rana złotówka jednak pomału traci na wartości. Poza technicznym odreagowaniem wpływ na osłabienie złotówki mogą mieć informacje o podwyższonym ryzyku ataków terrorystycznych w Europie. Rynek nienajlepiej mógł także odebrać dzisiejsze wypowiedzi wiceminister finansów, Elżbiety Suchockiej-Roguskiej, która stwierdziła, że zmniejszenie zaplanowanego na ten rok deficytu budżetowego w wysokości 45,3 mld zł jest coraz mniej możliwe. Wydaje się, zatem, że osłabienie złotego w okolice 1,2 proc. odchylenia po słabej stronie parytetu jest możliwe.