Nie pomogły lepsze od oczekiwań dane z rynku pracy, a wręcz przeciwnie pogłębiły one obawy o przyspieszenie decyzji o podwyżce stóp procentowych. Do tego dołożyły się jeszcze rosnące ceny paliw i obawy o ich wpływ na stan gospodarki i to wystarczyło by pociągnąć skutecznie wystraszyć stronę popytową. Grający szczególnie chętnie pozbywali się akcji blue chipów. Z komponentów DJIA mocno straciły papiery General Motors, General Electric i Alcoa. Lepsze nastroje panowały początkowo na rynku technologicznym, gdzie aktywniej kupowano miedzy innymi Hewlett Packard oraz Intel, ale i ten segment nie oparł się pogorszeniu nastrojów.

Notowania w USA będą mieć zapewne negatywne przełożenie na przebieg dzisiejszej sesji na naszym parkiecie. W piątek mieliśmy słabą sesję, a wzrost obrotów w ostatnich dniach sugeruje, że źródłem podaży są w dużym stopniu inwestorzy zagraniczni. Pogorszenie klimatu na rynkach światowych daje im tym samym dodatkowy argument do ograniczenia zaangażowania na naszym rynku. Z technicznego punktu widzenia pewne szanse na wyhamowanie spadków można wiązać z bliskością kilku ważnych wsparć. Należy do nich dolna linia miesięcznego kanału spadkowego obecnie biegnąca na wysokości 1692 pkt., przy której właśnie wypadło piątkowe minimum. W pobliżu, bo na ok. 1697 pkt. znajduje się również 38.2% zniesienia trendu zwyżkowego z listopada. Jest jednak mało prawdopodobne by popyt zdołał obronić te ograniczenia. Poranny przebieg handlu na giełdach Eurolandu, czy Węgier świadczy bowiem, że podaż panuje bezwzględnie i nie wydaje się by nasz parkiet odstał od tej tendencji. Już na otwarciu można spodziewać się więc wyraźniejszej przeceny i to prawdopodobnie z luką bessy. Kolejne wsparcia położone są w strefie 1640-1660 pkt. i choć tu możliwe jest uspokojenie to jednak szanse, że rynek mocniej się podniesie nie są zbyt duże.