Po trzech kwadransach handlu zniżkował o 3%, do 1653 pkt. Rosnące kursy są wyjątkiem, większość spada mocno albo bardzo mocno. Uwagę zwraca szczególnie przecena w segmencie średnich firm - MIDWIG notuje spadek o 4,5%. Dziś chyba ostatni optymiści stracą nadzieje, że możliwy jest dalszy wzrost. WIG20 powinien przetestować wsparcie na wykresie tygodniowym na wysokości 1638 pkt. Wyznaczają je szczyty z jesieni ub.r. W pobliżu jest też średnia krocząca ze 100 sesji.

Bardzo niepokojące jest to, że linię rocznego trendu zwyżkowego przełamuje również WIG. To pokazuje, ze pogorszenie koniunktury dotyczy całego rynku, a nie tylko wybranego segmentu. W najlepszym wypadku rozpoczynamy korektę wzrostu, trwającego od wiosny 2003 r. To oznacza, że WIG powinien spaść w okolice 19 tys. pkt. Patrząc jednak na paniczną ucieczkę od akcji na świecie - widoczną głównie na rynkach wschodzących, ale coraz wyraźniej przenoszącą się na parkiety w krajach dojrzałych, trudno teraz mówić o wsparciach. Pewien etap na warszawskiej giełdzie zakończył, teraz rozpoczynamy nowy. Wydaje się, że w kolejnych miesiącach przyniesie on sporo rozczarowań posiadaczom akcji.

O skali paniki na rynkach świadczą prawie 4-proc. zniżki w Pradze i Budapeszcie. DAX zniżkuje o prawie 3%. W tle tych zniżek mamy dwa elementy: szybko rosnące rynkowe stopy procentowe w USA oraz obawy związane ze schłodzeniem koniunktury w Chinach. Przy wyśrubowanych wycenach akcji na giełdach na świecie wystarczyła iskra, by wywołać pożar. To najlepiej świadczy o aktualnej kondycji rynków.

Pewną szansą dla naszego parkietu może stać się arbitraż, którego ostatnio nie było widać. W przypadku rozciągnięcia się dodatniej bazy z tego źródła będzie pochodził dodatkowy popyt. Trzeba jednak pamiętać, że jeśli arbitraż zostanie otworzony, a następnie baza znacznie zmaleje, to możliwe stanie się jego zamykanie, co doprowadziłoby do jeszcze większej przeceny.