Atmosfera jest senna i wygląda n to, jakby nikt nie wierzył, że pokonanie oporu może dać impuls do trwalszej i większej zwyżki. Rzeczywiście, piątkowy sukces byków pozostawił wiele wątpliwości. Wzrost zawdzięczaliśmy głównie walorom TP. Przebicie bariery 1700 pkt nie zachęciło do kupna innych spółek. To raczej znak umacniania się tendencji bocznej niż rodzenia się choćby krótkoterminowego trendu wzrostowego.

Inwestorów niepokojem napawa kwestia podwyżek stóp procentowych. Widać, że zaczyna się walka RPP o zrealizowanie celu inflacyjnego. Przy zmianie składu Rady było wiele wątpliwości odnośnie wiarygodności członków. Gdyby już w pierwszym roku prowadzenia polityki monetarnej przez nowych ludzi nie udało się zmieścić w celu inflacyjnym mogłoby się to odbić na osłabieniu wiarygodności RPP. Zauważmy też, że realne stopy procentowe, które są miarą restrykcyjności polityki pieniężnej spadły do rekordowo niskiego poziomu. Gdyby więc stopy miały przeciwdziałać narastaniu inflacji, to w górę powinny iść nie tylko nominalne stopy, ale i realne. To oznaczałoby, że podwyżki kosztów pieniądza mogą być znacznie większe niż się teraz większość analityków spodziewa.

Mówił dziś o tym w rozmowie w Radiu Zet Bogusław Grabowski, były członek RPP. W jego opinii stopy powinny pójść w tym tygodniu w górę o przynajmniej 0,5 pkt proc, a nawet więcej. Taki wariant nie byłby dobrze przyjęty przez rynki.

WIG20 zyskuje teraz 0,2% i ma 1720 pkt. Opór można wyznaczyć na 1730 pkt, gdzie przebiega linia równoległa do tej prowadzonej po dołkach z maja i czerwca. Wsparciem jest teraz 1700 pkt. Szybki powrót poniżej tej bariery byłby źle odebrany przez inwestorów, przestrzegając, że przebicie oporu na tej wysokości było fałszywym sygnałem kupna.