Tak naprawdę były one jedynie pretekstem do spadku, na rynku, na którym od kilku tygodni panuje negatywny sentyment. Notowania miały mało ciekawy przebieg - indeksy już na otwarciu zanotowały spadki, a w dalszej części sesji jedynie je pogłębiły (po informacjach o możliwych atakach terrorystycznych). Obroty na obu rynkach obniżyły się, były zbliżone do średnich miesięcznych. W handlu posesyjnym nic się nie działo - AHI zakończyło wzrostem o 0,03%. Sytuacja techniczna niewiele się zmieniła. Nasdaq Composite i S&P500 są jednak blisko dolnych linii pięciomiesięcznych kanałów spadkowych, co może przemawiać za odbiciem na najbliższych sesjach.
Piątkowa sesja na naszym rynku była mało interesująca. Zakres wahań na WIG20 był niemal taki sam, co we czwartek. O blisko 20 proc. niższe były jednak obroty (najniższe od 6 lipca). Rynek znowu zachowywał się relatywnie mocno na tle Eurolandu. Podobnie zresztą, jak węgierski BUX. Sytuacja na wykresie indeksu wygląda podobnie, jak na początku lipca. Wtedy takie niskie obroty i podobny kształt świecy poprzedziły wejście rynku w czteroseryjną, lekko wznoszącą się, konsolidację notowań. Tamta konsolidacja miała zresztą miejsce niemal na tym samym, co obecnie, poziomie cenowym. Wydaje się, że i teraz taka sytuacja może się powtórzyć. Rynki zagraniczne są mocno wyprzedane i bardzo możliwe, że w tym tygodniu dojdzie tam do odbicia. Na takim odbiciu nasz rynek mógłby skorzystać, ale najprawdopodobniej niewiele. Pierwszy opór dla WIG20 to już 1717 pkt (zamknięcie ze środy). Wsparcie na najbliższe sesje, to czwartkowo-piątkowe minima - 1692 pkt.