Wzrost z ostatnich dni był głównie wynikiem odreagowania kursów banków. Jednak kolejna mocna podwyżka stóp procentowych znów pogorszyła nastawienie do tego sektora. Pekao i BPH tracą dziś po ok. 2% i w największym stopniu przyczyniają się do spadu WIG20 o 0,5%. To nie może dziwić. Dużymi krokami zbliża się oferta PKO BP. Rosnące oprocentowanie depozytów podnosi koszty banków, a gros korzyści z wyższych cen kredytów, których oprocentowanie oparte jest na zmiennych stopach rynkowych, zostało już osiągnięte.
Indeks znów znajduje się poniżej 1700 pkt i nadzieje na atak na szczyt przy 1736 pkt mają coraz mniej podstaw. Wśród największych firm w dół idą kursy 13 z nich, a w górę zaledwie 4. To zapowiada niezbyt udaną sesję dla posiadaczy akcji. Skala zniżki będzie w największym stopniu zależeć od aktywności inwestorów. Niska będzie sprzyjać stabilizacji notowań, większa ich spadkowi.
Natomiast na największych parkietach świata, po kilku dniach stabilizacji, powróciły wzrosty. S&P 500 dotarł w rejon 1110 pkt przy których można spodziewać się wyczerpania potencjału odbicia. Jeśli uda się wyjść ponad ten poziom oznaczać to będzie zanegowanie średnioterminowego sygnału sprzedaży, jakim było przecięcie 200-sesyjnej średniej kroczącej. To kazałoby z większym optymizmem spojrzeć na najbliższą przyszłość rynków amerykańskich. Możliwy stałby się kolejny ruch w kierunku tegorocznych maksimów, choć na ich przebicie trudno liczyć. Sam spadek cen ropy naftowej to trochę za mało, by podtrzymać optymizm przez dłuższy czas. Tym bardziej, że mniej więcej dwie trzecie napływających danych z amerykańskiej gospodarki jest gorszych od oczekiwań i świadczy o kłopotach przez nią przeżywanych z utrzymaniem wysokiego tempa wzrostu.
Wsparciem dla WIG20 jest 1690 pkt, ale niepokojący był już wczorajszy spadek poniżej 1717 pkt pokonanych we wtorek. Można założyć, że zamknięcie poniżej 1690 pkt będzie zapowiedzią zniżki do 1640 pkt. Dopóki indeks trzyma się ponad 1690 pkt można myśleć o osiągnięciu 1736 pkt.