Publikowane w USA dane nie zdołały jednak wywrzeć na rynku wielkiego wrażenia. Odnotujmy jednak, że wskaźnik nastrojów konsumentów - Michigan Sentyment index - okazał się gorszy od oczekiwań rynkowych. Publikowany zaraz potem indeks ISM mówiący o kondycji amerykańskiego przemysłu okazał się zgodny z przewidywaniami i ukształtował się na poziomie 58,5 pkt. To też nie miało dla rynku większego znaczenia. Wszyscy czekali na oświadczenia państw G7 w sprawie polityki kursowej.
Zawiedli się ci którzy oczekiwali konkretnych deklaracji ze strony Chin, mówiących o terminie uwolnienia kursu yuana. Stanowisko G7 było właściwie nie zmienione od czasu ostatniego spotkania. podkreślono w nim konieczność dążenia do stosowania bardziej "płynnych" systemów kursów walutowych. Jednocześnie nie wymieniono konkretnych państw, które zdaniem G7 miałyby zaprzestać stosowania polityki interwencji walutowych bądź też stosowania sztywnych kursów. Nie sprawdziły się więc wcześniejsze spekulacje mówiące o zwiększeniu presji na Chiny, aby uwolniły one kurs swojej waluty i pozwoliły na jej umocnienie. Reprezentanci Chin stwierdzili też, że nie są oni przeciwni wprowadzeniu systemu kursowego, który pozwoliłby na swobodniejsze kształtowanie się kursu yuana jednak ich zdaniem nie da się tego zrobić w krótkim czasie. Po tych stwierdzeniach dolar odrobił część strat, a EUR/USD zniżkował do poziomu 1,2360.