Po euforii związanej z debiutem PKO BP nie ma już śladu, a wymiana znacznych pakietów akcji, jaka miała miejsce na ostatnich sesjach może być różnie interpretowana. Widać, że inwestorzy wyraźnie różnią się w postrzeganiu przyszłości. Smaczku obecnej sytuacji dodaje to, że WIG20 tkwi wciąż pod oporem w postaci tegorocznego maksimum - optymiści zauważą, że podaż nie jest na tyle mocna, by odepchnąć rynek od tej bariery, pesymiści zwrócą uwagę na słabość popytu, który nie jest w stanie przepchnąć rynku przez ten poziom, choć wydaje się, że sukces jest w zasięgu ręki.
Nic nie wskazuje na to, by dziś sytuacja miała się znacząco zmienić. Niższe obroty zazwyczaj sprzyjają wzrostowi, więc można liczyć na dodatnie zakończenie dnia. Tym bardziej, że na świecie nastroje są wciąż dobre. Niemiecki DAX przekroczył wczoraj szczyt z początku roku, amerykańskie indeksy odrobiły stratę z wtorku, kolejny rekord notowań bije czeski PX50. Natomiast chłodniejsze nastroje są na Węgrzech, gdzie BUX idzie trochę w dół, potwierdzając obserwacje z poprzednich dni, gdzie widać było zadyszkę kupujących.
Warto odnotować, że u nas w zależności od tego, na jaki wykres patrzymy można dojść do innych wniosków. W przypadku MIDWIG-u uzasadniona jest obawa, że wzrost z końca października był jedynie ruchem powrotnym do półtorarocznej linii trendu. To kazałoby się spodziewać dalszej zniżki. Również WIG nie wygląda najlepiej, bo przebicie wiosennego szczytu wcale nie dało impulsu do dalszego ruchu w górę. TechWIG tkwi niedaleko od tegorocznego minimum. Widać więc duże rozwarstwienie rynku, które potwierdza też znów malejący wskaźnik A/D Line, pokazujący stosunek liczby spółek rosnących i malejący na danej sesji.