Długi weekend przyniósł pozytywną niespodziankę dla wierzących w siłę naszej waluty. W relacji do euro złoty zyskał ponad 7 groszy i nieco mniej w relacji do amerykańskiego dolara. Tym samym kolejny raz sprawdziła się reguła, że panika jest najlepszym momentem do zawarcia korzystnych transakcji. Co jednak tak umocniło naszą walutę? Po pierwsze kolejne sondaże z Francji, które pokazały, że spada liczba przeciwników europejskiej konstytucji, a nawet, że jest ich mniej niż jej zwolenników, co jeszcze 2 tygodnie temu było trudne do wyobrażenia. Z ostatnich ankiet wynika, że zwolenników traktatu zaczęło przybywać głównie wśród wyborców lewicowych. Drugą informacją było wejście z początkiem maja trzech nowych krajów członkowskich Unii Europejskiej do systemu ERM-II, który jest "przedsionkiem" dla wejścia do strefy euro - są nimi Cypr, Malta i Łotwa. Ten "news" w połączeniu z nowymi wynikami sondaży we Francji sprawił, że rynek dostał sygnały, że proces rozszerzania strefy euro będzie iść we właściwym tempie. Tak nawiasem mówiąc ostatnie obawy inwestorów były nieco przesadzone i zdominowane w głównej mierze przez emocje, które nigdy nie są dobrym prognostykiem.
W najbliższym czasie uwaga rynku będzie skupiać się na wydarzeniach na naszej scenie politycznej. Tu jednak może okazać się, że będziemy mieć przysłowiowy "mały deszcz z dużej chmury" o czym pisaliśmy wcześniej. Wprawdzie jak donosi dzisiejsza "Rzeczpospolita" premier Belka podtrzymuje wcześniejsze zapowiedzi podania się do dymisji po 5 maja w przypadku kiedy Sejm nie podejmie decyzji o samorozwiązaniu. Dodał jednak, że jeżeli jego wniosek nie zostanie przyjęty przez prezydenta (co najpewniej się stanie) to będzie on dalej odbywać swoje obowiązki.
Na dzisiaj został zaplanowany przetarg 2-letnich obligacji o wartości 2,6 mld zł. Jego wyniki pokażą jakie jest nastawienie inwestorów (zwłaszcza zagranicznych). Z technicznego punktu widzenia dzisiaj i jutro można spodziewać się odreagowania po ostatnim umocnieniu - kurs EUR/PLN może przetestować okolice 4,26-4,28, a USD/PLN strefę 3,28-3,30. O wyższe poziomy będzie jednak trudno i w przyszłym tygodniu spodziewamy się kolejnej wyraźnej fali umocnienia złotego.
Rynek międzynarodowy
Długi weekend przyniósł udaną obronę ponad 3-letniej linii trendu wzrostowego na dziennym wykresie eurodolara, która przebiega w okolicach 1,2850. Daje to podstawę do podtrzymania prezentowanej pod koniec ubiegłego tygodnia tezy, iż jesteśmy w trakcie formowania minimów przed czekającymi nas w najbliższych miesiącach wzrostami notowań EUR/USD. Główną przesłanką do takiego założenia są informacje jakie napływają z amerykańskiego FED - wczoraj tak jak się spodziewano doszło do podwyżki stóp procentowych o 25 p.b. do poziomu 3,0 proc. W wydanym komunikacie bank podtrzymał jednak stwierdzenie o polityce "zrównoważonych" podwyżek i zawarł stwierdzenie, że wprawdzie presja inflacyjna nasiliła się w ostatnich miesiącach to długoterminowe oczekiwania inflacyjne są pod kontrolą. To skłania do twierdzenia, że wzrost stóp procentowych będzie w tym roku mniejszy niż to zakładano jeszcze miesiąc wcześniej i zakończy się zapewne w okolicach 3,50 proc. Na razie jednak 18 z 19 dealerów ankietowanych przez agencję Reuters zakłada kolejną podwyżkę o 25 p.b. na posiedzeniu 30 czerwca. To jednak dolarowi może nie wystarczyć i inwestorzy zaczną zwracać większa uwagę na fakt możliwego spowolnienia wzrostu amerykańskiej gospodarki (co może negatywnie wpłynąć na giełdy), a także nierozwiązane problemy deficytów USA. Podsumowując, sentyment na rynku zacznie się wkrótce zmieniać do czego przyczynić się mogą również wyniki ostatnich sondaży z Francji.