Początek wczorajszej sesji przyniósł jeszcze umocnienie się naszej waluty. Kurs euro przetestował okolice 4,13 zł, a dolara rejon 3,24 zł. Później jednak nasza waluta już traciła na wartości. Pod koniec sesji kurs EUR/PLN oscylował wokół 4,16 zł, a USD/PLN powyżej 3,27 zł. W efekcie w relacji do wczoraj złoty był słabszy. Dzisiaj rano negatywna tendencja była kontynuowana. Za jedno euro płacono już ponad 4,17 zł, za dolara powyżej 3,29 zł.
Na rynku nie pojawiło się wiele informacji. Główny Urząd Statystyczny podał dane o deficycie handlowym za III kwartały, który wyniósł 1,543 mld zł wobec 2,3 mld zł rok wcześniej. Z kolei przedstawiciele Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości potwierdzili, iż zamierzają działać w celu zmniejszenia deficytu budżetowego w przyszłym roku poniżej 30 mld zł. Wojciech Jasiński z PiS wspomniał o figurze na poziomie 26 mld zł, co byłoby mozliwe dzięki redukcji kosztów administracyjnych. Warto jednak zauważyć przedstawiciele PiS odrzucają możliwość cięć wydatków socjalnych i nie są zwolennikami zbyt szybkiego przyjęcia euro (ich zdaniem nie będzie to możliwe przed 2010 r.).
Główny wpływ na złotego ma zatem zachowanie się dolara na rynkach światowych (powróciła ujemna korelacja ze złotym), a także sygnały płynące z analizy technicznej. Wczorajsze zachowanie się EUR/PLN pokazało, że strefa 4,12-4,14 jest silnym wsparciem i trudno będzie liczyć na spadek notowań poniżej tego poziomu w perspektywie nie tylko najbliższych dni. Wiele wskazuje na to, że poważnie zaczyna rysować się możliwość zwyżki w okolice 4,23-4,25 w perspektywie najbliższych tygodni. W krótkim terminie oporem są okolice 4,1830-4,1950 i nie spodziewałbym się ich naruszenia. Nie można wykluczyć powrotu w okolice 4,15 - okolice te będą dobrą okazją do zabezpieczenia pozycji importerów. W przypadku USD/PLN oporami są okolice 3,30-3,32 i ta strefa ma szanse być dzisiaj testowana. W krótkim terminie widać, że wzrosty były zbyt gwałtowne i nie można wykluczyć nieznacznej korekty w okolice 3,26-3,28 w najbliższych dniach.
Rynek międzynarodowy
Wczorajsza sesja była kolejną korzystną dla amerykańskiego dolara. Inwestorzy zignorowali informacje jakie napłynęły ze strefy euro mimo, że były one mieszane. Z jednej strony mieliśmy lepszy odczyt PKB z Niemiec w I kwartale (1,0 proc. kw/kw), z drugiej odczyt dla całej strefy euro nie zaskoczył i wyniósł 0,5 proc. kw/kw i 1,4 proc. r/r. W comiesięcznym raporcie Europejskiego Banku Centralnego nie pojawiły się żadne nowe istotne informacje - nadal inflacja pozostaje pod kontrolą, a niskie stopy procentowe są dobrym instrumentem dla pobudzenia wzrostu gospodarczego. Z tym, że on jest mizerny, a oczekiwania jego wzrostu są rewidowane do dołu. Dzisiaj Komisja Europejska podała, że w II kwartale b.r. będzie zawierać się on w przedziale 0,2-0,6 proc. wobec 0,3-0,7 proc. szacowanych w kwietniu. Rynki odnotowały także wypowiedź członka Europejskiego Banku Centralnego, Axela Webera, który przyznał, że wzrost gospodarczy Niemiec nie będzie zbyt dynamiczny w kolejnych kwartałach i nie można wykluczyć negatywnych niespodzianek.