Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 19.05.2005 08:59

Można powiedzieć, że o zwycięstwie byków na wczorajszej sesji przesądziły

dane o 14:30 i już wtedy było jasne (na giełdzie nic nie jest nigdy jasne),

że indeksy skończą na plusach. Zagadką był tylko styl i skala tego wzrostu.

Jedno i drugie okazało się świetne. Od początku sesji mieliśmy systematyczną

wspinaczkę (plus dla byków), na wyraźnie większych niż ostatnie sesje

Reklama
Reklama

obrotach (plus dla byków), z zamknięciem przy szczytach (plus...), na nowych

szczytach (wiadomo). Na korzyść byków świadczy też fakt, że tak dobrą sesję

mogliśmy oglądać już po dwudniowych wzrostach i o wyjątkowości tego ruchu

niech świadczy to, że takiego trzydniowego ciągu nie było w USA od czasu

reelekcji Busha. Podsumowując - sesja świetna. Ale proszę nie odczytywać

tego jako zapowiedź dłuższego trendu wzrostowego. Proszę przypomnieć sobie

Reklama
Reklama

ostatnich kilka sesji. Po odreagowaniu mieliśmy gwałtowny zwrot na południe,

cały ostatni tydzień spadaliśmy i gdy serwisy przebąkiwały o możliwym

przełamaniu ostatnich dołków, rynek ruszył do gwałtownego odreagowania. Taki

to już etap giełdowego trendu i nastroje dalej mogą być tak mocno zmienne.

Wracając do powodów wzrostu należy zwrócić po wczorajszej sesji uwagę, że

rentowność obligacji w reakcji na dobre dane o inflacji spadła na nowe

Reklama
Reklama

minima. To poziomy nie widziane od lutego. 10Y_US_Note_Yield.gif Idealne

dla nas rozwiązanie. Po części ogólnie pomaga to rynkowi akcji, który

zwiększa swoją atrakcyjność (czytaj - bezpieczne obligacje mniej rentowne),

a po części znowu wracamy do tematu rynków wschodzących, które na spadku

rentowności amerykańskich papierów korzystają najbardziej. Tutaj zagranica w

Reklama
Reklama

poprzednich miesiącach szukała zysków i tutaj też te zyski najmocniej

ostatnio realizowała. Wczorajsze dane zdecydowanie przełamują ten trend.

Nie można pominąć jeszcze jednej sprawy. Do dobrych danych o inflacji doszły

jeszcze cotygodniowe dane z rynku ropy. Zapasy miały wzrosnąć 1,0 mln

baryłek, a wzrosły aż 4,3 mln i to najwyższy poziom od maja 1999 r. Z kolei

Reklama
Reklama

amerykańskie rafinerie zwiększyły moce o 2,2% do 94% swoich możliwości.

Wszystko to wywołało kolejny gwałtowny spadek cen ropy z poziomu powyżej 49

dolarów do 47 ROPA.gif Po części pomaga to rynkowi "psychologicznie", a po

części znowu dotyczy to tematu inflacji i dalszych działań FED (mniejsze

podwyżki).

Reklama
Reklama

Nie chcę być posądzony o podgrzewanie atmosfery, ale z plusów należy

wymienić jeszcze kurs złotego, który od wczorajszych danych systematycznie

się umacniał i zyskał po 4-5 groszy co jest ruchem bardzo znaczącym (w ślad

za regionem) i także należy to odbierać jako plus dla GPW.

Nie za dużo tych plusów ? Oczywiście nie chodzi o to, że nagle na rynek

zaczęły spływać same dobre informacje. Chodzi o to, jak rynek je odbiera.

Ropa też wcześniej spadała, a rynek to zupełnie ignorował. Z kolei złoty

przecież wręcz "zasłabł" kilkakrotnie na poprzednich sesjach, a rynkowi

akcji wcale to nie szkodziło. Wczorajsze dane zmieniły (także mój) sposób

patrzenia na rynek, a szczególnie rynki wschodzące. Dzisiaj atakujemy linię

trendu spadkowe i w tym otoczeniu ten atak ma spore szanse powodzenia.

Kontrakty.gif Indeks.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama