Piątkowa sesja przyniosła osłabienie się złotego, która to tendencja przyspieszyła dzisiaj rano. Za jedno euro płaci się już 4,21 zł, a za dolara powyżej 3,35 zł. Ostatnie dni przyniosły splot szeregu niezbyt korzystnych wydarzeń. W piątek rano węgierski minister finansów, Janos Veres przyznał, że rząd musi podjąć odpowiednie działania, aby nie doszło do przekroczenia tegorocznego deficytu budżetowego. Minister odmówił jednak ujawnienia szczegółów. Bez tych operacji już we wrześniu może dojść do zrealizowania założonego w budżecie planu. Na rynku mówi się jednak, że tegoroczny deficyt budżetu do PKB wyniesie 5,2 proc., a nie 4,7 proc. jak to założono w budżecie. Za chwilę mogą powrócić spekulacje odnośnie obniżenia ratingu przez agencję FITCH, które pojawiły w ubiegłym tygodniu, a co zwyczajowo odbija się na całym regionie. W efekcie na wartości ponownie zaczął tracić forint, choć reakcja jest jeszcze dosyć ograniczona. Drugą kwestią były nowe informacje z Francji, gdzie sondaże pokazują rosnącą liczbę przeciwników europejskiej konstytucji. Czarne chmury pojawiają się także nad Holandią. To wszystko powoduje wzrost ryzyka inwestycyjnego i niekorzystnie odbija się na europejskiej walucie, co z kolei ma również przełożenia na naszego złotego. Niezbyt dobre (z punktu widzenia siły naszej waluty) były także opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny dane makroekonomiczne. I tak w kwietniu produkcja przemysłowa spadła w ujęciu rocznym o 1,0 proc., czyli grubo mniej niż oczekiwał rynek (-4,8 proc.). Z kolei ceny produkcji sprzedanej przemysłu w ujęciu rocznym wzrosły o 0,8 proc. podczas kiedy na rynku oczekiwano 0,7 proc. To pokazało, że gospodarka zaczyna powracać na ścieżkę wzrostu (wzrosły także wszystkie wskaźniki koniunktury GUS w maju), ale jednak oddaliło perspektywę obniżek stóp procentowych w najbliższej przyszłości i przyczyniło się do pogorszenia klimatu na rynku obligacji, który uległ wyraźnej poprawie w minioną środę.
W piątek po południu Sejm przyjął ustawę o dodatku pieniężnym dla najuboższych co będzie kosztować budżet 1,3 mld zł. Utworzono na to wprawdzie wcześniej rezerwę celową, jednak najbardziej interesujący jest fakt, że pomysł ten poparła Platforma Obywatelska, której przedstawiciele zawsze byli przeciwni tego typu rozwiązaniom "przedwyborczym". To jednak mniej będzie "boleć" rynki niż odejście głównej ekonomistki PO, posłanki Zyty Gilowskiej. Fakt ten może osłabić liberalne, pro-reformatorskie skrzydło tej partii i to jeszcze przed wyborami. Warte odnotowania jest także niedzielne wystąpienie ministra finansów, Mirosława Gronickiego. Powiedział on, że mimo tegoroczny wzrost PKB będzie nieco niższy niż to zapisano w budżecie (4,5 proc. wobec 5,0 proc.), to deficyt budżetowy może być mniejszy o 2 mld zł dzięki wyższym wpływom z podatków od osób prawnych i dywidend ze spółek Skarbu Państwa.
Dzisiaj rynek otrzyma kolejne dane makro. O godz. 10:00 opublikowane zostaną informacje o sprzedaży detalicznej za kwiecień i bezrobociu. Rynek oczekuje aż 17,1 proc. spadku dynamiki sprzedaży. W samo południe poznamy wyniki przetargu bonów skarbowych o wartości 0,4 mld zł. Większy wpływ na złotego będą mieć informacje ze sfery polityki, czy te z zagranicy (z Węgier i rynku eurodolara). Dzisiaj ma odbyć się posiedzenie Węgierskiego Banku Centralnego, gdzie będzie poruszana kwestia poziomu stóp procentowych. W obecnej sytuacji nie wydaje się jednak, aby tamtejsze gremium zdecydowało się na taki krok.
Ten tydzień nie będzie obfitował w zbyt wiele informacji. Jutro poznamy dane o inflacji bazowej za kwiecień, a pojutrze zakończy się dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Nie oczekuje się jednak żadnych rewelacji. Tym samym rynek będzie pomału przygotowywać się do kolejnego długiego weekendu i większy wpływ będą mieć zagrożenia płynące z zagranicy. Z technicznego punktu widzenia wspominane wcześniej ryzyko osłabienia się złotówki w perspektywie do końca maja staje się faktem. Dzisiejsze wyjście EUR/PLN powyżej 4,20 sugeruje, że
testowanie okolic 4,22 w najbliższych dniach jest dosyć prawdopodobne, a zwyżka może zatrzymać się dopiero na kluczowych oporach 4,23-4,25. Z kolei USD/PLN ustanowił dzisiaj rano nowe maksimum w rejonie 3,3570. Tutaj kluczową będzie strefa 3,36-3,38, chociaż biorąc pod uwagę zachowanie się EUR/USD nie można do końca wykluczyć, że znajdziemy się wyżej w perspektywie do końca maja. Wsparciami są odpowiednio: 4,1950-4,20 dla EUR/PLN i 3,3450 dla USD/PLN.