Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 12.07.2005 08:57

Wczorajszy wzrost to kontynuacja nadziei inwestorów, że sezon wyników okaże

się świetny dla kluczowych spółek. Nie za bardzo można logicznie

wytłumaczyć, dlaczego rynek akurat teraz wymyślił sobie taką teorię.

Analitycy dwoją się jednak i troją, by przekonać szerszą publiczność, że

większość spółek przekroczy prognozy. Przy okazji mamy stosowany stary

Reklama
Reklama

amerykański trik - zyski spółek S&P mają wzrosnąć rzekomo średnio o 7,5%

(drugi kwartał). Na początku drugiego kwartału rynkowy konsensus mówił o

8,8%. Coś się zmieniło ? Tak, ale na lepsze. "Ulica" oczekuje teraz, że

średnia z drugiego kwartału może być nawet dwucyfrowa. Amerykański trik

polega na tym, że na zaniżone prognozy nikt negatywnie nie reaguje. Za to na

ich przekroczenie w górę już zdecydowanie tak. Wydaje się, że z takich

Reklama
Reklama

trochę spekulacyjnym ruchem mamy właśnie teraz do czynienia. Zresztą

potwierdza to też siła Nasdaq, na którym zawsze najlepiej widać rynkowe

"chciejstwo"

Dla jasności - nie mówię, że wyniki firm będą złe i przecenią rynek. Uważam

jednak, że w dużej mierze są zdyskontowane, a więcej szans widzę nie na

pozytywne zaskoczenie analityków, ale na ich rozczarowanie niedoszacowaniem

Reklama
Reklama

choćby tylko negatywnego czynnika jakim było umocnienie dolara (w przypadku

części firm).

Psychologicznie rynkowi wczoraj pomagała też ropa. Co z tego, że utrzymuje

się blisko rekordowych poziomów (wczoraj 59$). Ważne, że huragany ominęły

platformy wydobywcze i nie ma dalszej spirali wzrostu cen ropy. Taka ulga to

Reklama
Reklama

krótkotrwały impuls do kupna. Po byczej stronie było też wiele rekomendacji

z największych banków, które zachęcają do kupna jeszcze przed sezonem

wyników.

Mi to zachowanie rynku powoli zaczyna się nie podobać, ale wczorajsza sesja

absolutnie nie należy do tych, które parkiety europejskie mogłyby

Reklama
Reklama

zignorować. Euroland i węgierski BUX powinny zacząć na plusach i od ich

skali zależeć będzie, czy ponowna próba ataku na zeszłotygodniowe/wczorajsze

szczyty będzie udana. Wczorajsza sesja wyraźnie pokazała, że sami nic nie

zwojujemy. Obroty wskazywały jednak, że jest to tylko korekcyjny spadek,

więc trzeba oczekiwać jeszcze jakiejś reaktywacji byków. Ja, jak już

Reklama
Reklama

wcześniej pisałem, do drugiej połowy tygodnia nie oczekiwałbym jakiś

przełomowych ruchów. Czekamy na zbyt ważne dane makro (w USA i Polsce).

Ciekawostką są wczorajsze sondaże wyborcze. Komisja Cimoszewiczowi nie

zaszkodziła i wg OBOP ma 35% poparcia. Kaczyński 19%. Kolejni kandydaci mają

11-12%. Widać więc zdecydowanych liderów do drugiej rundy. Jak przekłada się

to na poparcie dla partii ? Sondaż CBOS wyraźnie potwierdza polityczne

wnioski z ostatniej Weekendowej. Wyklarowanie się prezydenckich liderów w

sposób oczywisty ciągnie ich partie w górę, a pozostałe bezbarwne (w

prezydenckich bojach) partie schodzą na plan dalszy. I tak PIS zyskuje z 23%

do 26%. Ze wszystkich partii tylko jeszcze PO i SLD zyskały w sondażu. PO

kosmetyczne z 20 do 21, więc PIS wyraźnie wysunął się na prowadzenie. A z

kolei SLD z 6 do 8 co na tym poziomie jest bardziej znaczące, niż nawet

analogiczny wzrost PO. Warto też zauważyć, że punkty w sondażach te partie

odbierają LPR, która systematycznie zyskiwała w ostatnich miesiącach, a

start Cimoszewicza brutalnie "przecenił" jej akcje. W czysto rynkowej (nie

politycznej) ocenie, układ w którym tak wyraźnie zyskuje PIS ciągnięty przez

"prezydenta", jest dla rynków finansowych niekorzystny (patrz Weekendowa).

Ale do wyborów jeszcze daleko .... MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama