Mimo to nasz parkiet przez pierwsze półtora godziny zachowywał się dość spokojnie. Notowania rozpoczęły się oczywiście od spadków, ale nie były one znaczące. Poza tym duży wpływ na wartość indeksu WIG20 miało odcięcie prawa do dywidendy dla akcji PKO BP - obniżało wartość indeksu o blisko 10 pkt. Handel od samego początku był mało aktywny i widać było, że większość z instytucjonalnych inwestorów wstrzymuje się z decyzjami (obrót na rynku był najniższy od 11 lipca). Wydaje się, że wczorajsza niska aktywność w głównej mierze wynikała z oczekiwania na wykrystalizowanie się tendencji na rynku amerykańskim. Ostatnie sesje przynoszą bowiem dosyć gwałtowane zmiany sentymentu rynkowego, co nakazuje zachowanie dużej ostrożności.
Po wczorajszym spadku WIG20 znalazł się niemal dokładnie na wysokości dolnej linii trzymiesięcznego kanału wzrostowego. Linia ta w krótkim terminie może mieć decydujące znaczenie dla rozwoju koniunktury. Jej przełamanie mogłoby oznaczać albo mocniejszą korektę spadkową, albo zakończenie średnioterminowego trendu wzrostowego. Na razie jednak linia się broni, a wczorajszy spadek obrotów w jej pobliżu można odbierać jako słabość podaży. Na wykresie indeksu ukształtowała się niewielkich rozmiarów czarna świeca, z nieco dłuższym dolnym cieniem. Jej kolor nie ma jednak większego znaczenia - właściwie przy każdym teście dolnej linii kanału wzrostowego na wykresie formowała się czarna świeca, a na następnych sesjach rynek i tak powracał do tendencji wzrostowej. Dopóki indeks będzie utrzymywał się w obrębie kanału wzrostowego, dopóty pozostaną szanse na kontynuację wzrostów. Dlatego bardzo istotna może okazać się już dzisiejsza sesja. Jeśli zamiast odbicia dojdzie do kolejnego spadku, powrót do średnioterminowego trendu wzrostowego może być już trudny. W układzie wskaźników technicznych większych zmian nie ma - średnioterminowe (MACD, ROC, RSI, Trix) zachowują się lekko negatywnie, krótkoterminowe stwarzają jednak szanse na zakończenie spadku (blisko stref wyprzedania).