Przerwana została fala wzrostów na EUR/USD z zeszłego tygodnia i dolar powoli umacniał się wobec euro oraz innych głównych walut przez cały miniony tydzień. Opublikowane w poniedziałek dane dotyczące napływu kapitału do Stanów Zjednoczonych pokazały, iż do USA napłynęło wystarczająco dużo zagranicznego kapitału, aby sfinansować ogromny deficyt handlowy - wpływ kapitału w czerwcu wyniosły bowiem 71.2mld $ podczas gdy deficyt za ten miesiąc wyniósł 58.8 mld $. We wtorek podane została również inflacja w USA m/m (wyższa niż oczekiwano a więc mająca umacniający wpływ na dolara) oraz produkcji przemysłowa w lipcu, a w czwartek oprócz liczby nowo zarejestrowanych bezrobotnych poznaliśmy istotny wskaźnik aktywności gospodarczej Phil. Fed, który odnotował rekordowo wysoki poziom 17.5 i znacznie przekroczył oczekiwania analityków (prognozowano 12.3). Napływ dobrych wieści zza oceanu zepchnął EUR/USD z poziomu z najwyższego od 2 miesięcy poziomu 1.2470 do 1.2150 w ciągu zaledwie kilku dni. Z Eurolandu w minionym tygodniu napłynęło niewiele danych makroekonomicznych. W czwartek dowiedzieliśmy się o słabszej od oczekiwań produkcji przemysłowej w strefie euro (wzrost o 0.3% y/y wobec prognozowanych 0.5%.). Te informacje przyczyniły się niewątpliwie do tego, iż europejska waluta traciła w ciągu tygodnia na wartości nie tylko w stosunku do dolara. Spadek odnotował kurs EUR/GBP (z 0.68do 0.6780), w dół powędrował także EUR/JPY (z 137.00 na 134.50) i EUR/CHF.
Na USD/JPY natomiast po zeszłotygodniowych wzrostach doszło do realizacji zysków i zaobserwować mogliśmy niewielką korektę. Gospodarka japońska nastawiła jednak inwestorów bardzo optymistycznie do inwestowania w jena. W kolejnym tygodniu ta waluta prawdopodobnie będzie się nadal umacniać.