Czwartek przyniósł kolejne umocnienie się naszej waluty. Kurs EUR/PLN spadł w okolice 3,9730, a USD/PLN 3,1940. To o aż kilka groszy niżej niż na środowym zamknięciu, a w przypadku dolara można już mówić o panice. Dzisiaj rano za euro płacono średnio 3,9720, a za dolara 3,17.
Patrząc na zachowanie się warszawskiej giełdy widać, że do Polski zawitał kolejny kapitał spekulacyjny. Wyraźny wzrost zanotowały ceny obligacji, na co miał wpływ środowy komunikat RPP w którym stwierdzono, że inflacja w najbliższych miesiącach może pozostawać na niskich poziomach mimo wzrostu cen ropy. Dodatkowo w opublikowanym wczoraj rano "Raporcie o inflacji" stwierdzono, że w najbliższych kwartałach można spodziewać się wzrostu tempa inwestycji w związku z wykorzystaniem funduszy unijnych. Poza tym nad rynkiem wisi oferta PGNiG, która również może przyciągnąć nowe kapitały. Inwestorzy nie przejęli się zbytnio wczorajszym komunikatem resortu finansów w którym podwyższyło ono prognozę inflacji na najbliższe miesiące. W sierpniu wyniosła ona najprawdopodobniej 1,6 proc. r/r wobec 1,3 proc. r/r w lipcu, a we wrześniu będzie to 1,6-1,7 proc r/r. W grudniu może ona jednak spaść do 1,2 proc. r/r. To jednak więcej niż szacowane wcześniej 0,8-1,0 proc. r/r. Jak przyczynę zmian podano efekt bazy i wysokie ceny ropy.
Poziom emocji bywa nieraz dobrym wskaźnikiem. Dzisiaj rano sięgnęły one zenitu. Tyle że EUR/PLN nie zdołał wyraźnie pokonać wyznaczanego ze zniesienia Fibonacciego wsparcia na 3,97. To może sugerować, iż czeka nas tzw. ruch powrotny w kierunku 4,00. W przypadku USD/PLN sytuacja jest jednak gorsza - tutaj dużą rolę odgrywa zachowanie się EUR/USD. Mimo tego tutaj również możliwa jest korekta, jednak po wcześniejszym przetestowaniu okolic 3,1650. Główny czynnik napędzający w ostatnich dniach złotego, czyli wzrost cen obligacji ulega wyczerpaniu.
Rynek międzynarodowy:
Czwartek przyniósł dalsze osłabienie się dolara. Kurs EUR/USD wzrósł w okolice 1,2520 wobec wczoraj 1,2335 rano. Obawy o negatywny wpływ cen ropy, zniszczeń wywołanych huraganem Katrina zrobiły swoje. Wczoraj wieczorem na rynku pojawiły się spekulacje, że FED może wstrzymać się z kolejnymi podwyżkami stóp procentowych. Wieczorem Ben Bernanke, szef grupy doradców ekonomicznych prezydenta George?a Busha stwierdził, że wzrost PKB w III kwartale może być niższy. Nie powiedział jednak o ile. Jednak zdaniem agencji Standard&Poors może to być aż 0,5 proc.