W miarę spokojny przebieg dwóch poprzednich sesji skłaniał raczej do wniosku, że i piątkowe notowania nie przyniosą istotnych, zwłaszcza, że większość inwestorów będzie "zajęta" PGNiG. Tak się jednak nie stało. PGNiG zadebiutował co prawda z dużym wzrostem w stosunku do ceny emisyjnej akcji, ale nie przełożyło się to pozytywnie na pozostałe spółki. WIG20 na początku zanotował niewielki spadek, by szybko go pogłębić w pierwszej pół godzinie handlu. Później rynek wszedł na kilkadziesiąt minut w konsolidację, z której wybił się dołem. Spadek w środkowej części sesji był dosyć dynamiczny, ale odbywał się przy relatywnie mało aktywnym handlu. Ostatnie kilkadziesiąt minut notowań przyniosło wyraźne odbicie. Mimo wszystko indeksy zakończyły sesję, czwarty raz z rzędu, na minusach (to najdłuższa sekwencja spadkowa od 1,5 miesiąca). Obroty na rynku, wyłączając PGNiG, były najniższe od siedmiu sesji.

W trakcie piątkowej sesji WIG20 spadł do poziomu najniższego od siedmiu sesji. Poprawa w końcowej części notowań pozwoliła jednak zakończyć indeksowi stosunkowo niedużym spadkiem. Na wykresie utworzyła się niewielka czarna świeca, z długim dolnym cieniem. Spadek indeksu został wyhamowany w pobliżu przyspieszonej linii trendu wzrostowego, pociągniętej po minimach z końca sierpnia i z połowy września. Fakt ten w połączeniu ze stosunkowo niskimi obrotami towarzyszącymi spadkowi można odebrać lekko pozytywnie. Układ wskaźników technicznych nieco się pogorszył, większość z nich nie generuje jednak istotnych sygnałów sprzedaży. Póki co, ostatnie spadki indeksu można traktować w kategoriach korekcyjnych. Rynek zachowuje się podobnie jak w końcówce czerwca czy w połowie sierpnia, kiedy to po kilkudniowej korekcie powrócił do trendu wzrostowego. Tym razem może być podobnie. W takiej sytuacji WIG20 nie powinien jednak na najbliższych sesjach spaść poniżej piątkowego minimum (2425 pkt). Skuteczna obrona tego poziomu zwiększy szanse na przynajmniej jeszcze jedną falę wzrostową (być może tylko w okolice szczytu z 20 września).