Bez większego echa przeszły wczoraj informacje o udanym przetargu 10-letnich obligacji DS1015, na którym sprzedano wszystkie papiery o wartości 1,8 mld zł. Zgłoszony popyt wyniósł 4,51 mld zł. Średnia rentowność ukształtowała się na poziomie 4,756 proc. Nie udało się jednak sprzedać wszystkich papierów na zorganizowanej później aukcji dodatkowej - oferta w wysokości 360 mln zł spotkała się tylko z 225 mln popytem. Po południu poinformowano także, iż udało się uplasować obligacje 10-letnie o wartości 1 mld USD na poziomie 12 p.b. powyżej średniej swapa. Sprzedano także papiery 30-letnie o wartości 100 mln USD na poziomie 29 p.b. powyżej średniej swapa. Dzisiaj agencja Fitch przyznała tym papierom ranking BBB+. Jej analitycy odnieśli się także do bieżącej sytuacji w Polsce - oczekują oni, iż nowy centroprawicowy rząd doprowadzi do przyspieszenia prac zmierzających do konsolidacji fiskalnej. Głównym tematem wczorajszej sesji było jednak coś innego. W wywiadzie dla agencji Reuters wiceprezes Narodowego Banku Polskiego skrytykował plany resortu finansów zmierzające do dokonania operacji wymiany części środków uzyskanych z emisji w/w dolarowych obligacji. Jego zdaniem działania takie niepotrzebnie wzmacniają złotego i tak wywoływana aprecjacja jest niepotrzebna z punktu widzenia perspektyw rozwoju polskiej gospodarki. Negatywnie odniósł się on także do zaprezentowanej ostatnio przez Ministerstwo Finansów nowej strategii zarządzania długiem, która zakłada zwiększenie emisji na rynkach zagranicznych. Po południu do tych zarzutów ustosunkował się minister finansów, Mirosław Gronicki. Jego zdaniem nowe założenia mają na celu zminimalizowanie kosztów obsługi długu. Dodał jednocześnie, że resort może wymienić całą pozyskaną wczoraj sumę, tj. 1,1 mld USD jeżeli złoty znacząco by się osłabił. Nie poinformował jednak kiedy może zostać wymieniona część kwoty. To sprawia, iż część inwestorów "grająca" pod taki scenariusz zaczęła się dzisiaj rano niecierpliwić.
Dzisiaj rano opublikowane zostały kolejne sondaże polityczne, które są coraz lepsze dla Donalda Tuska. Paradoksalnie jednak rynek przyzwyczaja się już do tej informacji, co może być nieco niepokojące. Kolejną pozytywną informacją jest zapowiedź obecnego rządu odnośnie skierowania wniosku do Trybunału Konstytucyjnego ws. emerytur górniczych.
Dzisiejsze zachowanie się rynku można tłumaczyć dwiema kwestiami - zniecierpliwieniem inwestorów co do planów wymiany dolarów na rynku przez resort finansów, a także kolejnym osłabieniem się węgierskiego forinta. Niemniej jednak nie są to powody przemawiające za wyraźniejszym osłabieniem się złotego i tym samym bieżące poziomy można wykorzystać do sprzedaży zarówno euro i dolarów. Obecnie rynek znajduje się w okolicach oporów 3,8950-3,90 dla euro i 3,25 dla dolara. W perspektywie kolejnych dni spodziewam się wyraźnego umocnienia się złotego.
Rynek międzynarodowy:
Środa przyniosła osłabienie się dolara w relacji do euro. Tym samym rynek zaczyna realizować scenariusz przedstawiony w analizie tygodniowej. Wczoraj po południu nie udało się jednak pokonać pierwszego oporu na 1,2050. W efekcie w kolejnych godzinach rynek powrócił w okolice 1,1970 z którego nastąpiło odbicie. Dzisiaj rano za jedno euro płacono 1,1990 dolara.