Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 20.10.2005 09:01

Sesja w USA świetna, ale wbrew temu co można przeczytać w niektórych

serwisach, wyniki spółek były wczoraj tylko tłem dla publikacji raportów o

zapasach ropy i Beżowej Księgi. Wyniki znane były przecież przed sesją i

gdyby one miały ustalać kierunek, to konsolidacja tuż pod wtorkowymi

zamknięciami nie trwałaby ponad połowę sesji.

Reklama
Reklama

Indeksy ruszyły do mocnych wzrostów (największy wzrost od 6 miesięcy- S&P,

3 - Nasdaq, 1 - Dow) dopiero po publikacji Beżowej Księgi. Taki świetny

obraz gospodarki nakreślił Fed ? Absolutnie tak nie uważam, a wręcz

zdziwiony jestem, bo z reguły ton jest bardziej optymistyczny, nawet jeśli

trzeba rynki postraszyć. Tyle tylko, że teraz rynki były już ogromnie

przestraszone wcześniejszymi publikacjami i spodziewały się nakreślenia

Reklama
Reklama

obrazu katastrofy. Nic takiego w dokumencie nie było. Huragany wyrządziły

szkody, ale nie tak znaczące. Wszystkie regiony donosiły o wzroście kosztów

energii .... ale nie tak znaczące. Nawet przerzucanie tych kosztów produkcji

(tylko w niektórych regionach) na konsumentów (na ceny detaliczne) nie

wystraszyło inwestorów, mimo oczekiwań, że nie jest to tylko proces

przejściowy. Inwestorzy naprawdę oczekiwali czegoś znacznie gorszego, stąd

Reklama
Reklama

taka reakcja jaką widzieliśmy. Z jednej strony duży plus, że rynek stać na

coś takiego, a z drugiej ostrzeżenie z mojej strony, że bardziej to

odreagowanie wystraszonego i przecenionego wcześniej rynku, niż argumenty za

trwalszym wzrostem.

Oczywiście jednocześnie nie należy zupełnie ignorować wyników spółek, mimo

Reklama
Reklama

że na początku napisałem iż były tylko tłem dla Beżowej Księgi. Bez

odpowiedniego podkładu optymizm w końcówce sesji nie byłby możliwy. Tutaj

pierwsze skrzypce grał JP Morgan, który wynikami wyższymi od prognoz

pociągnął w górę cały sektor bankowy. Nikt już nie przejmował się ostatnimi

ostrzeżeniami Greenspana wycelowanymi właśnie w sektor bankowy. Byczym

Reklama
Reklama

podkładem pod dobrą końcówkę była też publikacja danych o zapasach ropy w

USA. Miały wzrosnąć jedynie o 2,0 mln a Agencja Informacji Energetycznej

podała wzrost aż 5,6 mln baryłek. Cen ropy drastycznie to nie przeceniło (w

ramach ostatnich wahań), ale widmo inflacji dzięki temu mniej straszne).

Chyba jest oczywiste, że po takiej sesji w USA u nas zaczniemy od wzrostu, a

Reklama
Reklama

fundusze zacierają ręce, bo obrona 38,2% zniesienia pozwala na mocne

odreagowanie. Wczorajsza sesja zostanie techniczną "wyspą", która dla byków

może się okazać wyspą odwrotu od korekty. Jeśli do końca sesji nie zamkniemy

porannej luki, to będzie bardzo duża szansa, że wczoraj na kilka kolejnych

tygodni wyznaczyliśmy dołek. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama