Kiedy WIG20 cofnął się do poziomu poniedziałkowego zamknięcia rozpoczęła się dwugodzinna konsolidacja. Tradycyjnie już z porannej konsolidacji rynek wybił się dołem. Żadnej wyprzedaży jednak nie było, a jedynie kolejna fala opadania rynku pod własnym ciężarem. Po dotarciu WIG20 niemal do dokładnie do poziomu poniedziałkowego minimum, zaczęło się odbicie. Wyglądało tak samo mało przekonywująco, jak wcześniejsze opadanie. Handel nie był wczoraj aktywny - obroty obniżyły się o 10% i były niższe od średnich z ostatnich tygodni. Spośród największych spółek dosyć słabo, prawie od początku sesji, zachowywał się PKN, w środkowej fazie notowań słaba była też TPSA. Bardzo mocne było natomiast PKO BP. Przez dłuższą część sesji dobrze zachowywał się też KGHM (dzięki rekordowym cenom miedzi), w końcówce oddał jednak dużą część wzrostu. Ze średniej wielkości spółek pozytywnie wyróżniały się Dębica, Millennium i Softbank.

Wczorajsza sesja jest już ósmą składającą się na konsolidację rynku. Konsolidacja jest dosyć wąska, ale ruch po wybiciu z jej obszaru może być dosyć mocny. Dosyć długi czas trwania konsolidacji pozwala jednocześnie przypuszczać, że już wkrótce rynek ją opuści. Jest nieco bardziej prawdopodobne, ze do wybicia dojdzie dołem. Przemawia za tym zachowanie niektórych wskaźników technicznych - krótkoterminowe sygnały sprzedaży na oscylatorze stochastycznym i MACD (Tema) oraz wyhamowanie zwyżki przez MACD. Lekką przewagę podaży widać w ostatnich dniach na korpusach świec - trzy ostatnie mają czarny kolor. Nie są to jednak mocne sygnały, a jedynie zwiększające prawdopodobieństwo wybicia rynku dołem. Z poważniejszymi wnioskami trzeba niestety wstrzymać się do momentu faktycznego wybicia, czyli spadku WIG20 poniżej 2420 pkt, czy też wzrostu ponad 2480 pkt. Ruch po wybiciu z tego przedziału, zwłaszcza w pierwszej części, może być dosyć dynamiczny.