Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 05.01.2006 07:50

W Stanach rynek zaserwował bykom kolejną sesję wzrostów. Wprawdzie ich skala

nie jest porównywalna z naszą, ale nawet i to cieszy. Tym bardziej, że

prawdopodobnie nawet ten nieznaczny wzrost pomoże nam zacząć sesję ponad

wczorajszym i tak przecież wysokim zamknięciem. Wygląd wykresów indeksów

jakoś diametralnie się nie zmienił. Te cały czas przebywają w przedziałach

Reklama
Reklama

wartości wyznaczonych już dobry miesiąc temu. Wydarzeniem wczorajszego dnia

był najwyższy od ponad czterech lat poziom zamknięcia S&P500, ale to tylko

mała ciekawostka, bo ostatnio indeks notował już wyższe poziomy, choć nie

udało mu się utrzymać ich aż do końca notowań SP500.gif Nasdaq.gif dj.gif

Wczorajsze wzrosty przypisuje się dobrym nastrojom po ogłoszeniu notatek z

posiedzenia FOMC. Wynikało z nich, że trwający od wielu miesięcy proces

Reklama
Reklama

podwyżek stóp zbliża się do końca. Tylko, czy faktycznie jest to takie

zaskoczenie, by rynek miał się tym grzać przez dwa dni? Przecież o tym

mówiło się już znacznie wcześniej. Zresztą po analogicznej sytuacji po

przedostatnim posiedzeniem. Później po treści komunikatu po posiedzeniu

FOMC. Tak więc nie tylko ten fakt może pomagać wartości indeksów. Zauważmy,

że w ciągu ostatnich dwóch dni wzrosła także cena ropy oraz złota. Czy te

Reklama
Reklama

wzrosty nie są po części wynikiem przeszacowania wynikającego z osłabienia

dolara? Gdy wartość waluty spada, to siłą rzeczy rosną ceny towarów w tej

walucie wycenianych.

To już jest tematyka rozważań w "Weekendowej...". Inna sprawa, że w tej

chwili dla naszych inwestorów te niuanse mają niewielkie znaczenie. Teraz

Reklama
Reklama

rynek jest rozpędzony i moglibyśmy rosnąć, nawet przy spadku cen w USA.

Wczorajsza sesja pokazała, że powoli rynkiem zaczynają kierować emocje jego

uczestników. Z jednej strony trwa cały czas walka o szczęśliwe złapanie

szczytu, a z drugiej pojawił się kapitał, który jest w stanie tym pierwszym

się sprzeciwić. Wczorajsza końcówka sesji jasno pokazała, że bycie w tej

Reklama
Reklama

chwili niedźwiedziem to ryzykowne zajęcie. Rynek wchodzi o ostatnią fazę

trendu. Tu naprawdę nie ma co liczyć na łapanie szczytu. Gdy ceny

przyspieszają, określanie ich potencjalnego poziomu zatrzymania jest mało

sensowne. Być może dziś sesja będzie spokojniejsza. Sprzyja temu oczekiwanie

na jutrzejszy raport o stanie rynku pracy w USA. Nie sądzę jednak, by był to

Reklama
Reklama

już początek zwrotu. Mimo wyraźnego przyspieszenia nadal nie mamy euforii. O

giełdzie zaczyna się mówić coraz głośniej, ale to jeszcze nie jest to.

Dla nas, jak techników liczą się wykresy. Te są jednoznaczne. Do poziomów

wsparć jest dość daleko i nie pozostaje nic innego, jak spokojnie obserwować

rynek i czekać, aż któreś z nich zostanie pokonane, lub będzie można

wykreślić nowe. Najbliższym wsparciem jest poziom dołka z poniedziałku -

ponad 200 pkt pod wczorajszym zamknięciem. Raczej są małe szanse na to, by

dziś miało się coś w związku z tym poziomem wydarzyć. Pozostaje położyć nogi

na stół i przyglądać się tym, co w pocie czoła stawiają opór byczemu tsunami

Kontrakty.gif Indeks.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama