Zamiast tego, już na otwarciu notowań doszło do wyraźnego wzrostu. Na tym się jednak nie skończyło - zwyżka była kontynuowana do południa, wtedy też rynek odrobił cały piątkowy spadek. Następne trzy godziny przyniosły konsolidację, ale w ostatnich kilkudziesięciu minutach wystąpiła jeszcze jedna dosyć mocna fala wzrostowa. Zwyżka utrzymała się do końca sesji, a indeksy zakończyły blisko dziennych maksimów. WIG20 zanotował jednocześnie największy wzrost od 4 stycznia. Właściwie sesję można by odebrać dosyć pozytywnie, gdyby nie obrót, który był najniższy od początku roku. Liderem wczorajszego wzrostu był "najcięższy" z sektorów - sektor bankowy, z Pekao i PKO BP na czele. Dobrze zachowywały się też TPSA (w trakcie sesji doszło do kilku większych umówionych transakcji) oraz KGHM, dzięki bijącej kolejne rekordy cenie miedzi.
Po dwóch z rzędu czarnych świecach na wykresie WIG20 utworzyła się wysoka biała świeca, o korpusie niemal równym dwu poprzednim świecom. Niski obrót zmniejsza jednak znaczenie tego białego korpusu. Najbardziej pozytywne jest to, że indeks po raz kolejny obronił wsparcie na wysokości luki hossy sprzed miesiąca. Ubiegłotygodniowe minima na ok. 2760 pkt powinny teraz pełnił rolę poziomu, który przesądzi o tendencji na najbliższe tygodnie. Utrzymanie tej bariery stwarzałoby szansę na ruch indeksu w okolice styczniowego szczytu. Układ wskaźników technicznych nieco się poprawił - spadki wyhamowały RSI i ROC a oscylator stochastyczny przeciął od dołu linię sygnalną. Ciekawie zachował się MACD (Tema), który odbił wczoraj od poziomu na jakim zakończyła się spadkowa korekta w październiku ubiegłego roku. Obecnie pierwszym oporem dla WIG20 jest czwartkowe maksimum na 2852 pkt. Większe znaczenie ma połowa wysokości czarnej świecy sprzed tygodnia - 2862 pkt. Pierwsze ważne wsparcie to poziom ok. 2820 pkt - zamknięcia ze środy i czwartku.