Nasza waluta nie dostała nawet chwili wytchnienia. Odpływ kapitału z rynków wschodzących trwa. Złoty, forint, korona czeska, islandzka są cały czas sprzedawane. W naszym przypadku powodem osłabienia jest także coraz gorszy klimat wokół NBP. Polska traci wiarygodność, a politycy niestety nie zdają sobie z tego sprawy. EURPLN przebił dość istotny poziom 3.93 i wyszedł z długiego kanału spadkowego rozpoczętego w maju 2005. Obecnie celem jest 3.97, wsparciem jest 3.92 i niżej 3.87. Uważamy, że ewentualna korekta zacznie się z wyższych poziomów i nie powinna przebić poziomu 3.87. Obecnie jednak spodziewamy się dalszych spadków wartości złotego. W tym tygodniu opublikowane zostaną dane na temat inflacji. Dane te mogą skłonić inwestorów do dalszej wyprzedaży waluty i obligacji. Dzisiejsze dane o bilansie płatniczym także mogą być kolejną wymówką do sprzedaży złotego, jeśli pokażą deficyt powyżej 400 mio EUR.
Rynek międzynarodowy:
Osłabienie dolara do euro ma charakter korekcyjny i jest prawdopodobnie spowodowane dostosowywaniem pozycji do oczekiwań na publikowane w tym tygodniu dane. Dzisiaj podana zostanie sprzedaż detaliczna za luty. Pojutrze dane o przepływach kapitałowych. Dane te mogą się okazać negatywne dla dolara - szczególnie, że uczestnicy rynku mają świeżo w pamięci kolejny rekordowy deficyt w handlu zagranicznym. Spodziewamy się raczej ograniczonej zmienności do publikacji danych. 1.2010 od góry stanowi lekki opór, ciężej będzie w okolicy 1.2025. Od dołu wsparciem jest 1.1930. Po rynku krążą pogłoski, że często w okolicy niższych poziomów pojawiają się banki centralne - nawet jeśli są to pogłoski tylko to mogą zniechęcać wielu uczestników do otwierania większych pozycji w trakcie spadków. W szerszej perspektywie na rynku EURUSD znajdujemy się nadal w dość szerokim korytarzu konsolidacji.
Wojciech Zdanowicz