Reklama

Komentarz z rynku

Analiza fraktalna na poniedziałek 24.04.06 Spotkanie G7 zakończone w minioną sobotę było szczególne nie tylko ze względu na sytuację na rynkach finansowych, ale przede wszystkim ze względu na aneks do oficjalnego komunikatu z 21 kwietnia o globalnych nierównowagach, które wymagają zdecydowanego działania.

Publikacja: 24.04.2006 14:42

Po pierwsze potrzebne są dalsze kroki Stanów Zjednoczonych w kierunku oszczędności państwa i poprawy poziomu oszczędzania ludności. Po drugie w Europie potrzebne są dalsze działania w kierunku wprowadzania w życie reform strukturalnych rynku pracy i poprawy elastyczności rynku produkcji i usług. Po trzecie potrzebne są dalsze działania Japonii zapewniające bieżący wzrost gospodarczy w oparciu o zdecydowaną i konsekwentną politykę fiskalną i zapewniające długoterminowy wzrost w oparciu o reformy strukturalne. Na rynkach wschodzących Azji, a szczególnie w Chinach krytyczne znaczenie ma zapewnienie większej elastyczności kursów walut w celu zwiększenia wartości tych walut, wszędzie tam gdzie umacnia się popyt wewnętrzny, zmniejszenie forsowania strategii pro-eksportowych i umocnienie sektorów finansowych. W krajach produkujących ropę naftową potrzebne jest przyspieszenie inwestycji naftowych, wzrost dywersyfikacji gospodarczej i poprawa elastyczności kursów walut w niektórych przypadkach. W innych krajach odnotowujących nadwyżkę obrotów bieżących potrzebne jest poparcie konsumpcji krajowej, wzrost elastyczności lokalnych gospodarek i poprawa klimatu do inwestycji.

To, czego zabrakło w spotkaniu prezydenta Hu z prezydentem Bushem, to co było dyplomatycznie pominięte w trakcie oficjalnych rozmów, zostało wyeksponowane przez kraje G7. Z pewnością problemy z Chinami nie należą do problemów tylko stosunków bilateralnych, pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Z tego powodu do komunikatu G7 należy przywiązać większą wagę niż kiedykolwiek przedtem i można odnieść wrażenie, że sytuacja nabrzmiała do tego stopnia, że chyba mamy do czynienia już z jakimś brakiem cierpliwości. Chiny są problemem globalnym ze względu i na wielkość (potęgę), i na poziom eksportu i szybkość wzrostu PKB i ze względu na niedowartościowanego juana i w końcu ze względu na niezbyt uczciwą konkurencyjność towarów made in PRCh. Ten ostatni czynnik spędza sen z powiek wielu producentów w wielu krajach świata. Brak cierpliwości G7 widoczny jest również w stwierdzeniach odnoszących się do innych nie rozwiązanych zagadnień. Z jednej strony G7 popiera globalizację i nawołuje do zmniejszania protekcjonizmu handlowego, z drugiej strony przyznaje się do pewnej bezsilności, bowiem stwierdza w innym miejscu, że formy protekcjonizmu stale się rozwijają. Będą się rozwijać dopóki gospodarki krajów rozwiniętych będą grać w brydża, tolerując przy stole pokera Chińczyków.

Komunikat G7 odegrał na tyle mocną rolę na rynkach finansowych, że dolar otworzył się z wielkimi lukami spadkowymi na całym froncie. Osłabienie dolara jest również następstwem rekordów cen surowców. Ropa notowana jest dzisiaj na poziomie 75.12 dolarów za baryłkę. Złoto kosztuje 638.50 dolarów za uncję.

O godzinie 14:00 USDPLN notowany był na poziomie 3.1160, euro/złoty na poziomie 3.8560 zaś euro/dolara na poziomie 1.2367. Po otwarciu Europy EURUSD podszedł przejściowo już nawet lekko powyżej 1.2400. Ale to waluty azjatyckie, a nie euro dzisiaj przeżywają prawdziwy szał kupowania. Dolar/jen zmierza w kierunku 114.00 przebijając figurę 115.00. Silny trend spadkowy widoczny jest również na EURJPY i GBPJPY.

Osłabianie się dolara spowodowało umacnianie się złotówki na całym froncie, chociaż warto zauważyć, że na dziennych przy obecnych cenach wskaźnik CCI pokazuje dywergencje wzrostowe.

Reklama
Reklama

Krajowe dane makro umożliwiają obniżkę stóp procentowych, bowiem po wyeliminowaniu czynników sezonowych okazuje się, że marzec był podobny do lutego. Produkcja sprzedana przemysłu wzrosła zatem realnie o +1.7% m/m. Podana została również inflacja producentów, która wzrosła +0.7% m/m i +0.9% r/r. Wskaźnik PPI marca wzrósł głównie ze względu na podwyżki w górnictwie i w sektorach kontrolowanych przez monopole (woda, energia elektryczna, gaz). W przetwórstwie przemysłowym mamy do czynienia z deflacją -0.5% m/m. Zatem wzrost cen we wskaźniku PPI nie ma charakteru popytowego i nie powinien wpłynąć na ogólny poziom inflacji konsumenckiej.

Paweł Koszarny

Analityk FMA

ECM

24.04.06

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama