Reklama

Komentarz z rynku

Analiza fraktalna na wtorek 25.04.06 Spotkanie G7 zakończone w minioną sobotę było szczególne nie tylko ze względu na sytuację na rynkach finansowych, ale przede wszystkim ze względu na aneks do oficjalnego komunikatu z 21 kwietnia, w którym Chiny wymienione są z imienia i nazwiska.

Publikacja: 25.04.2006 16:06

Na rynkach wschodzących Azji, a szczególnie w Chinach krytyczne znaczenie ma zapewnienie większej elastyczności kursów walut w celu zwiększenia wartości tych walut, wszędzie tam gdzie umacnia się popyt wewnętrzny, zmniejszenie forsowania strategii pro-eksportowych i umocnienie sektorów finansowych. To, czego zabrakło w spotkaniu prezydenta Hu z prezydentem Bushem, to co było dyplomatycznie pominięte w trakcie oficjalnych rozmów, zostało wyeksponowane przez ministrów finansów i bankierów centralnych krajów G7. Po raz pierwszy G7 postawiło problem Chin z zupełną ostrością, a więc w skali globalnej a nie tylko w skali stosunków bilateralnych pomiędzy USA a Chinami. Można odnieść wrażenie, że sytuacja nabrzmiała do tego stopnia, że chyba mamy do czynienia już z jakimś brakiem cierpliwości tych krajów, które z niepokojem patrzą na ujemne salda obrotów bieżących z potęgą azjatycką. Chiny są problemem globalnym ze względu i na wielkość i na poziom eksportu i szybkość wzrostu PKB i ze względu na niedowartościowanego juana i w końcu ze względu na niezbyt uczciwą konkurencyjność towarów made in PRCh. Komunikat G7 odcisnął się bardzo negatywnie na dolarze na rynkach finansowych i wczorajsze otwarcia nastąpiły z lukami spadkowymi na całym froncie. Osłabienie dolara jest również następstwem rekordów cen surowców. Ropa notowana jest dzisiaj na poziomie 73.70 dolarów za baryłkę. Złoto kosztuje 630 dolarów za uncję. Chiny uwijają się jak w ukropie kupując surowce na rynkach światowych po coraz wyższych cenach. Kupują i windują ceny coraz wyżej. Dzisiaj miedź osiągnęła psychologiczny poziom 7000 dolarów za tonę. Można podać tony przykładów innych surowców, w tym na przykład mało eksponowanych przez media surowców chemicznych, których ceny idą w górę ponieważ podaż nie nadąża za chińskim popytem.

O godzinie 14:20 USDPLN notowany był na poziomie 3.1104, euro/złoty na poziomie 3.8660 zaś euro/dolara na poziomie 1.2427. Wczoraj po otwarciu Europy EURUSD podszedł pierwszy raz nieco powyżej 1.2400. Dzisiaj od lunchu Londynu realizowane są nowe zlecenia na sprzedaż dolara za euro, funta i franka szwajcarskiego. Dolar/jen jest niewiele wyżej od 114.00. Wielokrotnie podnosiłem, że dolar musi osłabić się, jak tylko problem chiński zostanie wyeksponowany z należytą ostrością. Odchodzenie od dolara jest również wynikiem działań pewnych banków centralnych, które zamieniają część rezerw dolarowych na euro. Do nich należy Bank Szwecji, pewne sygnały napływają od Banku Rosji i również nadchodzi miesiąc, w którym niektóre banki Bliskiego Wschodu mogą sprzedawać dolara i kupować euro. Wzrost EURUSD jest tak zaawansowany, że przebijany jest poziom 38% głównej fali spadkowej rozpoczętej w grudniu 2004 a skończonej w listopadzie 2005.

Osłabianie się dolara spowodowało umacnianie się złotówki na całym froncie, chociaż warto zauważyć, że na dziennych przy obecnych cenach wskaźnik CCI pokazuje dywergencje wzrostowe od kilku sesji.

Krajowe dane makro umożliwiają obniżkę stóp procentowych, bowiem po wyeliminowaniu czynników sezonowych okazuje się, że marzec był podobny do lutego. Produkcja sprzedana przemysłu wzrosła realnie o +1.7% m/m. Podana została również inflacja producentów, która wzrosła +0.7% m/m i +0.9% r/r. Wskaźnik PPI marca wzrósł głównie ze względu na podwyżki w górnictwie i w sektorach kontrolowanych przez monopole (woda, energia elektryczna, gaz). W przetwórstwie przemysłowym mamy do czynienia z deflacją -0.5% m/m. Zatem wzrost cen we wskaźniku PPI nie ma charakteru popytowego i nie powinien wpłynąć na ogólny poziom inflacji konsumenckiej.

Paweł Koszarny

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama