Obroty dla spółek z WIG20 wyniosły 709 mln zł i były najniższe od 4 kwietnia. Wśród największych firm, ponad 2 proc. wzrosty odnotował KGHM z uwagi na wzrost cen miedzi na giełdach metali o ok. 3 proc. oraz BZ WBK, który jednak rósł (ponad 3 proc.) przy niskim wolumenie obrotu. Na plusach były także Prokom, Bioton oraz TPSA. Inne duże banki: BPH, Pekao i PKO BP traciły po ok. 2 proc. (ten ostatni przy dużym obrocie - ponad 143 mln zł). Na giełdach zagranicznych przeważały wzrosty indeksów - na wartości zyskiwały giełdy zachodnioeuropejskie w oczekiwaniu na dobre otwarcie rynków w USA (pozytywne nastroje na tamtejszych parkietach to efekt dobrych wyników opublikowanych przez spółki). Na wartości zyskiwała również giełda w Turcji i na Węgrzech, zniżkował natomiast rynek czeski. Rynkom globalnym pomagają z pewnością korzystne raporty publikowane przez spółki, choć wpływ na ich zachowanie mają również odradzające się obawy o kolejne podwyżki stóp procentowych w Sanach Zjednoczonych - szef FED w wypowiedzi dla jednej ze stacji telewizyjnych stwierdził, że inwestorzy źle zinterpretowali jego poprzednią wypowiedź odnośnie możliwego zakończenia cyklu podwyżek. Teraz znów inwestorzy światowi będą przywiązywać dużą wagę do kolejnych danych makro z gospodarki amerykańskiej.
Ostatnia sesja nie wniosła żadnych nowych wskazań prognostycznych do obrazu rynku. Na wykresie powstała świeca z długim górnym cieniem i bardzo krótkim korpusem. Góra świecy nie sięgnęła nawet poziomu oporu wyznaczonego przez połowę czarnej świecy z czwartku (3220 pkt.). Wtorkowe maksimum to 3209 pkt. Na oscylatorach (RSI, Stochastic) nadal obowiązują sygnały sprzedaży. Coraz bliższy wygenerowania sygnału sprzedaży jest też MACD, który zbliżył się wyraźnie do swej średniej. Można jednak stwierdzić, że na razie krótkoterminowy trend wzrostowy zapoczątkowany w połowie marca nadal obowiązuje - nie doszło do przebicia linii tego trendu. Sytuacja mogłaby stać się groźna dla posiadaczy akcji w przypadku zejścia indeksu WIG20 poniżej strefy 3140-3130 pkt.