Inwestorzy postanowili wziąć część zysków z ostatniej, silnej przeceny waluty USA przed zaplanowaną na środowy wieczór decyzją FED. Zdaniem analityków bank centralny Stanów Zjednoczonych podniesie stopy procentowe po raz 16-ty z rzędu o 25 pkt bazowych do poziomu 5,0 proc. Choć w opinii większości ekonomistów później nastąpi "pauza" w trwającym od czerwca 2004 r. cyklu zacieśniania polityki monetarnej, to duża ich część nie wyklucza, że do kolejnych podwyżek w przyszłości może jednak dojść, jeżeli oczywiście dane makro będą dobre.
We wtorek o godz. 09:10 kurs EUR/USD wynosił 1,2673. Najbliższymi technicznymi wsparciami są 1,2630/1,2600/1,2570. Z kolei opory znajdują się na 1,2730/1,2750/1,2785. Na dzisiejszy dzień zaplanowano publikację informacji za marzec z: Niemiec o produkcji przemysłowej (godz. 12:00) i z USA o zapasach hurtowych (godz. 16:00).
Rynek krajowy:
Poniedziałek przyniósł nieco słabszą złotówkę i trend ten był kontynuowany także dzisiaj. O godz. 9:10 za jedno euro płacono 3,8308 zł, a za dolara 3,0227 zł, co odpowiadało 18,97 proc. odchylenia po mocnej stronie parytetu. Na rynku mówi się o realizacji zysków z ostatniej sporej fali umocnienia naszej waluty. Jedną z głównych przyczyn jest niewątpliwie zatrzymanie deprecjacji amerykańskiego dolara na rynkach światowych, co było ostatnio jedną z przyczyn dobrej kondycji rynków wschodzących. Już jutro odbędzie się posiedzenie amerykańskiego banku centralnego FED, a rynek jak zwykle nie ma pewności, co do treści komunikatu towarzyszącemu decyzji. Drugim czynnikiem mogła być polityka - rynek zdyskontował już sam fakt zawiązania większościowej koalicji rządowej i teraz inwestorzy będą dosyć uważnie przyglądać się pracy zreformowanego gabinetu. Tymczasem pomijając jego szeroką krytykę w prasie, pewien niepokój mogły wzbudzić dwie kwestie. Pierwsza to poniedziałkowa dymisja wiceministra finansów Mirosława Barszcza, a także podobny wniosek ze strony szefa resortu zdrowia, Zbigniewa Religi, które mogą budzić pewne obawy, czy minister Zyta Gilowska, aby na pewno nie pójdzie tą samą drogą. Rynek zignorował informacje z przetargu rocznych obligacji i opublikowaną przez resort finansów planowaną podaż obligacji WZ0911 i IZ0816 na jutrzejszą, środową aukcję. Bez większego echa przeszły także informacje ze strony Komisji Europejskiej, która opublikowała prognozy wzrostu gospodarczego. I tak w tym roku ma on wynieść 4,5 proc. r/r, a w przyszłym 4,6 proc. r/r. Większym optymistą jest premier Marcinkiewicz, który lansuje teorię 6 proc. r/r wzrostu PKB w przyszłym roku.
Dzisiaj rynek nie otrzyma istotnych publikacji danych makro. Inwestorzy będą, zatem naśladować zachowanie się eurodolara i obserwować wydarzenia z polityki. Z racji zbliżającego się posiedzenia FED presja na dalsze osłabienie się złotego powinna się utrzymywać. Oczekiwalibyśmy dzisiaj wzrostu USD/PLN do okolic 3,0450 i EUR/PLN do 3,8450.