Po pierwsze były nimi obawy o to, że proces podwyżek stóp procentowych w USA już niedługo się zakończy. Środowa decyzja FED, choś mniej gołębia niż oczekiwano, niewiele zmieniła. Bank centralny Stanów Zjednoczonych tak jak się spodziewano po raz 16-ty z rzędu podniósł poziom stóp procentowych o 25 pkt bazowych do 5,0 proc. oraz zostawił sobie otwarte drzwi do dalszych tego typu działań. Tym ostatnim zaskoczył dużą część inwestorów, którzy spodziewali się zapowiedzenia przynajmniej "pauzy" w trwającym od czerwca 2004 r. cyklu zacieśniania polityki monetarnej. Z drugiej strony rynek otrzymywał cały czas informacje o większym tempie podwyżek w strefie euro. Przedstawiciel ECB, Nout Wellink podkreślił, że stopy procentowe w strefie euro są za niskie i zasygnalizował, że będzie popierał ich podwyżkę o 50 pkt bazowych w czerwcu. Kolejnym impulsem do wzrostów ceny euro były kolejne doniesienia o możliwych zmianach w strukturze rezerw walutowych niektórych banków centralnych, a także informacja o planach ustalania ceny ropy w euro przez jednego z bliskowschodnich eksporterów. Dolar pozostawał też cały czas pod presją poruszonej podczas ostatniego spotkania G7 sprawy nierównowagi w światowym bilansie handlowym.

Ostatni tydzień przyniósł nieznaczne osłabienie się złotego, które bardziej "zawdzięczamy" sporemu wzrostowi na parze EUR/PLN (zwyżka do 3,8750 zł z 3,82 zł), gdyż notowania USD/PLN przez słabość dolara na rynkach światowych w zasadzie nie zmieniły się i nadal oscylują wokół 3,00 zł. Tydzień był ubogi w dane makro, także wpływ na złotego miały czynniki zewnętrzne (pogorszenie się nastroju wokół rynków wschodzących w końcówce tygodnia wywołane m.in. przez wycofywanie się inwestorów z Turcji) i naszą politykę. W piątek na rynek napłynęły plotki związane z ewentualnym odejściem Zyty Gilowskiej z rządu, co wzbudziło obawy, co do wzrostu wpływu populistów. Później sama zainteresowana temu zaprzeczyła, ale rynek pozostał nerwowy.

Sporządził:

Marek Rogalski

DM TMS Brokers S.A.