Bez problemów sforsowane zostało wsparcie na 3126 pkt. Dopiero po naruszeniu kolejnej bariery na wysokości 3114 pkt., popyt podjął walkę i zatrzymał przecenę. Na kilkadziesiąt minut zapanowała stabilizacja, ale uspokojenie na giełdach zachodnich i poprawa nastrojów na kasowym dały impuls dla odbicia. Pod koniec pierwszej połowy wzrost dotarł w pobliże porannych szczytów, jednak nie zostały one poprawione i kurs cofnął się niżej. Osłabienie nie trwało długo i kontrakty znów weszły w konsolidację. Atmosferę ożywiły dane makro z USA, pozytywnie odebrane przez rynki. Efektem był kolejny ruch wzrostowy, który przyniósł przebicie poziomu odniesienia. W końcówce zareagowała jednak podaż, co skutkowało osłabieniem i w konsekwencji zamknięciem na minusie.

Pomimo, że sesja zakończyła się spadkiem i nie zmieniła w większym stopniu sytuacji, niektóre jej elementy dają szansę próbę odreagowania przeceny w najbliższych dniach. Jednym z nich jest niezdecydowanie jakie panowało na rynku, które potwierdziła świeca z długimi cieniami i niewielkim korpusem. Sama w sobie nie daje ona jeszcze powodów do zbytniego optymizmu, ale jej wymowę zwiększa skuteczna obrona wsparć, które na wysokości 3114 pkt. tworzy 38,2 % zniesienia fali wzrostowej z końca marca, a na 3100 pkt. to samo zniesienie zwyżki z 10 marca. Takie zachowanie może stać się wystarczającym pretekstem dla odbicia, jednak wiele bieżących przesłanek sugeruje, iż będzie to jedynie korekta. Za takim podejściem przemawia choćby niekorzystny układ większości wskaźników. Szybkie oscylatory są w strefach wyprzedania, ale nie można uznać tego za zapowiedź większej poprawy, tym bardziej, że np. MACD i ROC pogłębiły spadki po wygenerowaniu sygnałów sprzedaży i potwierdzają tym samym kierunek ruchu. Ważnym oporem jest połowa poniedziałkowego korpusu na 3205 pkt., gdzie powinna pojawić się aktywniejszą podaż i trzeba liczyć się z tym, iż w tych okolicach zwyżka może się zakończyć.