Później jednak było coraz gorzej, a katalizatorem dla wyraźnego osłabienia stały się dane o amerykańskiej inflacji konsumenckiej (CPI) za kwiecień, które zostały opublikowane o godz. 14:30. Okazało się, że figury w obu przypadkach były wyższe od oczekiwań. Wskaźnik CPI wzrósł o 0,6 proc. m/m wobec oczekiwanych 0,5 proc. m/m, a CPI core (bez uwzględnienia zmian cen energii i żywności) o 0,3 proc. m/m wobec szacowanych 0,2 proc. m/m. To nieco zaskoczyło inwestorów, zwłaszcza w kontekście wczorajszych gorszych danych o inflacji na poziomie producentów (PPI). Powróciły tym samym oczekiwania, co do podwyżki stóp procentowych podczas zaplanowanego na 29 czerwca b.r. posiedzenia amerykańskiego FED. Po publikacji w/w danych o CPI kurs EUR/USD rozpoczął spadki z poziomu 1,2920, a o godz. 16:18 za jedno euro płacono już tylko 1,2840. Tak naprawdę przyczyna obecnego ruchu może tkwić gdzie indziej, gdyż oczekiwania na podwyżkę stóp w USA są niższe niż 50 proc. Ostatnie zbyt silne wzrosty europejskiej waluty sprawiły, że Europejski Bank Centralny może stać się ostrożniejszy w kwestii podwyżek stóp procentowych, chociaż dane makroekonomiczne, jakie spływają za takim posunięciem nadal przemawiają. Dzisiaj podano, iż w kwietniu inflacja wzrosła o 0,7 proc. m/m i 2,4 proc. r/r wobec oczekiwanych 0,6 proc. m/m i 2,4 proc. r/r. Z tym, że mocna europejska waluta w pewnym sensie pełni rolę stymulatora gospodarki i może się okazać, że konieczność zaostrzania polityki monetarnej nie będzie aż tak duża jak to zakładano wcześniej. Zresztą pewnym ostrzeżeniem jest tutaj wczorajszy spadek indeksu ZEW w Niemczech. Tym samym kolejne tygodnie mogą pokazać, że czerwcowa podwyżka stóp w strefie euro stanie pod znakiem zapytania, co niewątpliwie doprowadzi do spadku notowań EUR.
O godz. 16:28 za jedno euro płacono 3,9145 zł, za dolara 3,06 zł, a kurs EUR/USD wynosił 1.2788.
Sporządził:
Marek Rogalski
DM TMS Brokers S.A.