Wiceminister Elżbieta Suchocka-Roguska podała, iż według szacunków po 5 miesiącach deficyt budżetowy wyniesie najprawdopodobniej 49,5-51,0 proc. planu, czyli lepiej od wcześniejszych prognoz na poziomie 53,5 proc. To pokazuje, że tegoroczne wykonanie planu budżetowego nie będzie raczej zagrożone. Z kolei wiceminister Stanisław Kluza przyznał wczoraj, iż resort spodziewa się około 10 proc. r/r dynamiki produkcji przemysłowej w maju, a nieco gorszy kwietniowy odczyt na poziomie 5,8 proc. r/r uznał za incydentalny. Odnosząc się do przyszłorocznych założeń budżetowych, nie wykluczył on rewizji w dół założeń dotyczących średniorocznej inflacji. Wstępnie zaproponowano przyjęcie jej na poziomie 1,9 proc. wobec poniżej 1 proc. w tym roku. Najprawdopodobniej jednak resort nie zdecyduje się na wyraźniejsze ścięcie deficytu budżetowego do poziomu poniżej 30 mld zł. Kilka dni temu takie posunięcie (obniżkę do 26 mld zł) zalecał Międzynarodowy Fundusz Walutowy, motywując to dosyć dobrym otoczeniem gospodarczym. Niewykluczone, że to właśnie ten brak radykalnych działań może stać się jedną z przyczyn rosnącej słabości złotego w najbliższych miesiącach. Paradoksalnie lepsze oceny od nas zaczynają dostawać już Węgrzy, gdzie wczoraj doszło do formalnego zawiązania koalicji rządowej socjalistów z Wolnymi Demokratami. Znamienny może być także raport amerykańskiego banku JP Morgan, który wczoraj ujrzał światło dzienne. Zwrócono w nim uwagę na możliwe zmniejszenie przychodów z prywatyzacji, spadek tempa napływu inwestycji bezpośrednich i kapitału portfelowego. Kluczowa jest tutaj rewizja szacunków kursu EUR/PLN na koniec roku z 3,60 zł do 3,80 zł, co tylko pokazuje "pozycjonowanie" się rynku na najbliższe miesiące.
Dzisiaj rozpoczyna się dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, a decyzję ws. stóp poznamy jutro. Nikt jednak nie oczekuje zmian w ich poziomie do końca roku. Z tego też powodu istotniejsza będzie jutrzejsza publikacja danych o PKB za I kwartał i jego składowych, która pomoże w ocenie perspektyw wzrostu gospodarczego na kolejne okresy.
Obserwowane rano osłabienie amerykańskiego dolara na rynkach światowych nie przekłada się zbytnio na waluty naszego regionu (CEE-3). Kolejne godziny pokażą, czy ta utrata korelacji jest krótkotrwała, czy po prostu EUR/USD wkrótce powróci do spadków. Niemniej jednak w/w sygnały skłaniają nas do zakupów EUR/PLN w rejonie 3,92 zł, a USD/PLN 3,05 zł. Celem na dzisiaj są okolice 3,95 zł za euro i 3,08 zł za dolara. O godz. 9:30 za jedno euro płacono 3,9360 zł, a za dolara 3,0630 zł.
Rynek międzynarodowy:
Wczorajsza sesja nie przyniosła większych zmian na rynku EUR/USD, który oscylował w przedziale 1,2720-1,2770. Przyczynił się do tego m.in. fakt braku aktywności ze strony inwestorów z Londynu i Nowego Jorku (święta państwowe w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych). Na rynku nie ukazały się także żadne istotne dane (jedynie o 10:00 rano podano dane o marcowym deficycie C/A w strefie euro, który okazał się wyższy od prognoz).