Wczoraj byliśmy świadkami osłabienia dolara z poziomu 1,2550 do 1,2650 na eurodolarze, choć oczywiście biorąc pod uwagę wcześniejszą skalę umocnienia amerykańskiej waluty, nie można tego nazwać niczym więcej, jak nic nieznaczącym "ząbkiem". Można zakładać, że była to reakcja na publikowane w godzinach popołudniowych dane makroekonomiczne, choć od razu trzeba zaznaczyć, że reakcja była nieco dziwna. Publikacje były bowiem dla amerykańskiej waluty sprzyjające. Chodzi przede wszystkim o dane na temat inflacji CPI, które po raz kolejny wskazują na rosnącą presję inflacyjną, a więc zwiększają prawdopodobieństwo utrzymania wzrostu ceny pieniądza w USA. Na chwilę obecną analitycy są zgodni co do tego, że na czerwcowym posiedzeniu stopy zostaną podniesione o kolejnych 25pb. Wczorajsze dane na temat CPI były w pewnym sensie kopią wtorkowych PPI. Sama wartość CPI była bowiem zgodna z wcześniejszymi założeniami, ale wyższa okazała się wartość bazowa, na którą FED kładzie nieco większy nacisk. Niewiele działo się za to podczas publikacji Beżowej Księgi, czyli raportu o stanie amerykańskiej gospodarki. W zasadzie inwestorzy nie usłyszeli niczego nowego. Po raz kolejny wspomniano o problemach z napięciami inflacyjnymi, ale temat jest już doskonale inwestorom znany. Wczorajszą, "odwrotną" reakcję na popołudniowe publikacje o inflacji można by wytłumaczyć tym, że dane były w sporej części zdyskontowane. Inwestorzy byli w pewnym sensie przygotowani wtorkowymi danymi o PPI do odczytu wyższego od oficjalnych prognoz (CPI core 0,3% vs. 0,2%). Może to być jednak również i sygnał krótkoterminowego wyczerpywania się potencjału kupujących amerykańską walutę (przy silnej, popytowej presji każde dane sprzyjające dolarowi zdecydowanie by go umacniały).
Pod względem publikacji makroekonomicznych dzisiejszy dzień również zapowiada się ciekawie. O godzinie 14.30 zapoznamy się z indeksem NY Empire State (prog. 11pkt) oraz cotygodniowymi danymi na temat ilości nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych. Szacuje się, że będzie ich 320k. Na godzinę 15.00 zaplanowano dane na temat kwietniowych przepływów kapitałów do USA. Tutaj prognozy mówią o wartości 64mld USD. Kwadrans później dostaniemy jeszcze informacje na temat majowej dynamiki produkcji przemysłowej (prog. 0,2%) oraz wykorzystania potencjału produkcyjnego, które szacuje się na poziomie 82%. Ostatnimi danymi będzie indeks Philadelphia FED (prog. 11pkt). Na złotym w dniu dzisiejszym powinno być spokojnie ze względu na dzisiejszej święto. Rynki są u nas zamknięte. Nie zaplanowano również żadnych publikacji makroekonomicznych.
EUR/USD
Wczorajsze odbicie na eurodolarze jak na razie nie wyrządziło posiadaczom amerykańskiej waluty żadnych szkód. Wsparciem okazują się obecnie okolice 1,2540 - 1,2550, czyli rejony 161,8% wysokości fali korekcyjnej z przełomu maja i czerwca. Nieco niżej popytowo działa również kilkumiesięczna linia trendu wzrostowego. Aktualnie w ramach wzrostowego odreagowania rynek miałby szanse dotrzeć do okolic 1,27 - 1,2720. Jeśli niedawne, pozytywne dla dolara sygnały miałyby zostać utrzymane, rynek nie powinien zasadniczo ponad ten zakres powrócić. Przełamanie 1,25 powinno wywołać kolejną falę aprecjacji amerykańskiej waluty.
USD/JPY