Opublikowane jeszcze 7 lipca comiesięczne dane z rynku pracy pokazały wprawdzie mniejszy od zakładanego wzrost nowych miejsc w sektorach pozarolnicznych w czerwcu, ale inwestorzy zwrócili uwagę na wzrost średniej płacy do 0,5 proc. m/m z 0,1 proc. m/m. Tym samym nadal ponad połowa uczestników rynku wierzy w sierpniową podwyżkę stóp procentowych w USA do poziomu 5,50 proc. Nie zmieniły tego nawet opublikowane w połowie tygodnia przez agencję Bloomberg ankiety dotyczące perspektyw dla amerykańskiej gospodarki. Ekonomiści wskazują, że w III i IV kwartale tempo wzrostu gospodarczego spadnie o blisko połowę w relacji do I kwartału i wyniesie 2,8-2,9 proc. w ujęciu rocznym. Będzie to wynik zmniejszenia wydatków konsumpcyjnych, a także ochłodzenia nastrojów na rynku nieruchomości. Większość ankietowanych spodziewa się jednak zakończenia cyklu podwyżek w USA na poziomie 5,50 proc., co może okazać się dosyć ryzykownym założeniem.
Mimo, że amerykańska gospodarka wykazuje ostatnio oznaki spowolnienia, to jednak inflacja wciąż utrzymuje się na wysokich poziomach i nic nie wskazuje na to, aby miało się to szybko zmienić. Przemawia za tym chociażby zachowanie się cen ropy, która na fali pogorszenia się nastrojów geopolitycznych zanotowała w ostatnich dniach rekordowe poziomy cenowe za baryłkę. Trudno, aby ten fakt "umknął" uwadze FED, który na punkcie ryzyka inflacji jest dosyć przewrażliwiony. Tymczasem przyszły tydzień przyniesie kilka istotnych wydarzeń - w środę i czwartek szef Zarządu Rezerwy Federalnej wystąpi z okresowym przemówieniem o stanie gospodarki przed połączonymi komisjami Kongresu, a w czwartek opublikowane zostaną zapiski z ostatniego posiedzenia FED w dniu 28-29 czerwca. Wcześniej poznamy także publikacje danych o inflacji w cenach producenta (PPI) i konsumenckiej (CPI) za czerwiec. To, co istotne to oczekiwania rynku - kluczowy wskaźnik CPI core w ujęciu rocznym spodziewany jest na poziomie 2,6 proc. r/r wobec 2,4 proc. r/r wcześniej. Tymczasem przedstawiciele FED wielokrotnie wskazywali, że górnym poziomem toleracji jest 2,0 proc.
W minionym tygodniu poznaliśmy także kilka istotnych informacji, które nieco poprawiły klimat wokół odwiecznego problemu wysokich deficytów Stanów Zjednoczonych. Biały Dom poinformował, że w roku obrachunkowym kończącym się 30 września b.r., deficyt budżetowy wyniesie najprawdopodobniej 296 mld USD wobec 423 mld USD prognozowanych wcześniej. Z kolei deficyt handlowy w maju wzrósł mniej niż oczekiwano, bo tylko o 500 mln USD do 63,84 mld USD. Blisko 17,7 mld USD wyniosła "dziura" w handlu z Chinami, chociaż tutaj pojawiło się "światełko" w tunelu. Utrzymujący się wysoki wzrost gospodarczy Państwa Środka sprawił, że ostatnio coraz częściej zaczyna mówić się o kolejnej podwyżce stóp procentowych w Chinach, a także możliwości rewaluacji juana. Ostatnio taką operację przeprowadzono 21 lipca 2005 r.
Informacji ze strefy euro nie było wiele. Podczas wtorkowej konferencji prasowej szef Europejskiego Banku Centralnego nie odniósł się do perspektyw polityki monetarnej przyznając, że wszystko zostało już powiedziane wcześniej. Ciekawsze informacje napłynęły z Japonii. Pierwszy raz od kilku lat Bank of Japan zdecydował się na podwyżkę kosztu pieniądza do 0,25 proc. Jen jednak stracił na wartości, gdyż z wydanego komunikatu wynikało, że na kolejne ruchy trzeba będzie trochę zaczekać.
Rynek krajowy: