O godz. 9:49 kurs EUR/PLN wynosił 3,9240 zł, a USD/PLN 3,1020 zł.
Wyraźne umocnienie odnotował węgierski forint, któremu "pomogła" decyzja Węgierskiego Banku Centralnego, który podwyższył stopy procentowe o 50 p.b. do 6,75 proc. (na rynku oczekiwano ruchu o 25 p.b.). Z jednej strony to dobrze, bo inwestorzy teoretycznie dostają większą premię za ponoszone ryzyko (zwłaszcza, jeżeli uwzględnimy sytuację polityczno-fiskalną tego kraju), ale z drugiej na dłuższą metę tylko pogarsza sytuację, gdyż zwiększa koszty obsługi zadłużenia. Tym samym skala ruchu węgierskiego rynku, jaka miała miejsce wczoraj pokazuje wyraźnie, że rynek jest obecnie zdominowany przez spekulantów, którzy chcą nieco zarobić na emerging markets po zeszłotygodniowych słowach Bena Bernanke. Klimat poprawiła także wypowiedź słowackiego premiera, który zapewnił, że harmonogram przyjęcia euro nie zostanie zmieniony, a planowane zwiększenie wydatków socjalnych odbędzie się dzięki zmniejszeniu kosztów administracyjnych. Pytanie oczywiście na ile są to tylko deklaracje.
Te same spekulacyjne fundusze operują także na złotym, nie przejmując się zbytnio tym, iż skala ruchu nie ma fundamentalnego uzasadnienia. Trudno przecież będzie liczyć na to, że koalicja zdecyduje się na radykalne posunięcia w kwestii reform finansów publicznych przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi na jesieni. Dodatkowo ostatnie wypowiedzi ministra skarbu, a także ujawniony projekt możliwości nacjonalizacji sektora energetycznego, tak naprawdę pogarszają długoterminowy klimat wokół prywatyzacji w Polsce.
Informacje makroekonomiczne były wczoraj nieco w cieniu. Inflacja bazowa netto wzrosła w czerwcu o 1,0 proc. r/r, co było zgodne z prognozami rynku. O wiele istotniejsze będą dzisiejsze dane, które GUS opublikuje o godz. 10:00. Oczekuje się, że czerwcowa sprzedaż detaliczna wzrosła o 10,9 proc. r/r wobec 13,7 proc. r/r odnotowanych w maju, a stopa bezrobocia spadła do 16,0 proc. Dzisiaj rozpoczyna się także dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Nikt jednak nie liczy na to, że dojdzie do zmian w poziomie stóp procentowych. Tymczasem na Słowacji jeszcze dzisiaj bank centralny może zdecydować się na podwyżkę kosztu pieniądza z 4,00 proc. do 4,50 proc.
Naszym zdaniem skala ostatniego ruchu była zbyt duża. Tym samym okolice 3,0850 zł za dolara i 3,91 zł za euro można wykorzystywać do zakupów walut za złote. Celem są odpowiednio okolice 3,1250 zł i 3,94 zł.