Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 01.08.2006 08:59

Wczorajsza sesja za oceanem z pewnością nie będzie kluczowym czynnikiem

wpływającym na nasze notowania. Niewielkie wahania i koniec bliski

piątkowemu zamknięciu nie jest dla nas żadnym impulsem. Indeksy zmieniły

swoją wartość o ułamek procenta. Tym razem spadły, ale równie dobrze

mogłyby zyskać, a skutek dla nas byłby ten sam.

Reklama
Reklama

Pewnym wydarzeniem wczorajszego dnia było wystąpienie szefowej jednego z

banków rezerwy federalnej z San Francisco, że gospodarka w USA będzie

zwalniać, co może zmniejszyć istniejące napięcia inflacyjne. Jest ona

zdania, że nie należy cały czas podnosić stóp, aż do chwili, gdy napięcia

znikną, bo można w tych podwyżkach zajść za daleko. Trzeba pamiętać, że

między decyzją FOMC, a faktyczną reakcją w gospodarce może minąć wiele

Reklama
Reklama

miesięcy. Takie słowa ucieszyły część graczy, bo to by sugerowało, że

kolejne podwyżki stoją pod dużym znakiem zapytania. Jednak wydaje się, że

podwyżka na najbliższym posiedzeniu jednak będzie. Tego przynajmniej

obawia się rynek.

Sesja więc zacznie się blisko poziomu wczorajszego zamknięcia. Później

może być mało zajmująco, ale o 14:30 otrzymamy dane o dynamice dochodów i

Reklama
Reklama

wydatków gospodarstw domowych, a o 16:00 poznamy dynamikę wydatków na

inwestycje budowlane oraz wartość wskaźnika ISM liczonego dla przemysłu.

Wczorajsze wahania nieco zdezorientowały graczy i dziś możemy mieć ich

kontynuację. Spore zmiany cen sugerują nerwowość, a to w połączeniu z

wysoką LOP może nas powoli szykować do szybszego ruchu. Na razie obie

Reklama
Reklama

strony są pewne swego. Problem w tym, że połowa tych pozycji się myli. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama