W przypadku najbardziej interesującej nas pary, czyli EUR/USD najniższy poziom odnotowany został we wtorek, 15 sierpnia, na poziomie 1,2705, po czym rozpoczęła się zwyżka, której efektem było ustanowienie lokalnego szczytu w czwartek, 17 sierpnia, na poziomie 1,2890. W piątek o godz. 17:00 kurs EUR/USD wynosił 1,2820.
Ostatnie dni obfitowały w publikacje dosyć istotnych danych makroekonomicznych ze Stanów Zjednoczonych, które w zasadzie przesądzają o tym, że również na wrześniowym posiedzeniu FED wstrzyma się z podwyżką stóp procentowych. Taki scenariusz zakłada mniej niż 20 proc. uczestników rynku. Pod znakiem zapytania stanęła także ewentualna jeszcze jedna podwyżka stóp procentowych o 25 p.b. w perspektywie do końca roku. Opublikowane 15 sierpnia dane o inflacji na poziomie producentów pokazały jej miesięczny wzrost tylko o 0,1 proc. m/m i nieoczekiwany spadek w ujęciu bazowym o 0,3 proc. m/m. Wprawdzie stało się tak głównie przez spadek cen pojazdów, a wskaźniki PPI dla towarów nie w pełni przetworzonych nadal rosły, to jednak scenariusz nakreślony w połowie lipca b.r. przez szefa FED zaczyna się pomału realizować, chociaż pewna niepewność będzie utrzymywać się jeszcze przez kilka tygodni. Opublikowane 16 sierpnia dane o inflacji konsumenckiej (CPI) pokazały odczyt na poziomie 0,4 proc. m/m (zgodnie z oczekiwaniami), ale 0,2 proc. m/m po odliczeniu zmian cen żywności i energii (oczekiwano 0,3 proc. m/m). W ujęciu rocznym wskaźnik bazowy (CPI core) wzrósł jednak do nowego maksimum na poziomie 2,7 proc. r/r. Warto jednak wspomnieć, iż Ben Bernanke mówił także o możliwym pogorszeniu się sytuacji na rynku nieruchomości - opublikowane w minionym tygodniu dane pokazały wyraźny spadek pozwoleń i liczby rozpoczętych budów w lipcu. Kluczowe w tym względzie będą jednak zaplanowane na najbliższe dni odczyty dotyczące sprzedaży domów na rynku pierwotnym i wtórnym w ubiegłym miesiącu. Pewnym zaskoczeniem okazał się odczyt wskaźnika Philadelphia FED, który w sierpniu wyraźnie wzrósł do 18,5 pkt. (pamiętajmy jednak, że miesiąc wcześniej mieliśmy jego spory spadek). Kluczowe dla postrzegania pozycji dolara w dłuższej perspektywie dane dotyczące napływu kapitałów netto w czerwcu były lepsze od prognoz i wyniosły 75,1 mld USD, co tym samym nie stwarza zagrożenia dla pokrycia utrzymującego się sporego deficytu C/A Stanów Zjednoczonych.
Dosyć istotne dane poznaliśmy ze strefy euro. Pierwszy odczyt danych o PKB za II kwartał okazał się lepszy od prognoz, odpowiednio 0,9 proc. kw/kw i 2,4 proc. r/r. Wydaje się jednak, że pewnym uproszczeniem byłoby ich proste antycypowanie odnośnie przyszłej polityki Europejskiego Banku Centralnego. Nie można wykluczyć, że szczyt koniunktury przypadł na okres piłkarskiego Mundialu, a teraz sytuacja będzie pomału się pogarszać. Warto zwrócić uwagę na opublikowane wcześniej wskaźniki aktywności PMI, które w lipcu okazały się niższe od prognoz, a także podaną w miniony czwartek inflację CPI, która spadła do poziomu 2,4 proc. r/r z wcześniejszych 2,5 proc. r/r. W najbliższych dniach poznamy dosyć istotne publikacje danych z Niemiec - wskaźniki ZEW i Ifo za sierpień, dla których wstępne prognozy również są niższe.
W kontekście rynku walutowego warto zwrócić uwagę na sytuację na rynku surowców. Ostatni tydzień to wyraźny spadek cen ropy, a także przecena miedzi i pozostałych metali. W efekcie na towarowym indeksie CRB zaczyna być widoczne ryzyko trwalszego pogorszenia koniunktury. Piątkowa podwyżka stóp procentowych w Chinach może być jednym z czynników świadczących za realizacją tego scenariusza, którego głównym powodem jest zbliżające się spowolnienie światowej gospodarki. Z kolei sytuacja na tym rynku może w średnim terminie sugerować umocnienie pozycji amerykańskiego dolara, chociaż tutaj rolę odgrywa wiele czynników.Rynek krajowy:
Mimo, że przez większą część minionego tygodnia złoty pozostawał mocny, to nie udało się pokonać minimów z 10 sierpnia b.r. W efekcie ponowny test okolic 3,00 zł na dolarze i 3,86 zł na euro doprowadził do wyraźniejszego odbicia w końcu tygodnia. W piątek po południu kurs EUR/PLN wynosił 3,9070 zł, a USD/PLN 3,0480 zł. Bezpośrednią przyczyną stał się opublikowany nieoficjalny nowy program konwergencji Węgier, który zdaniem obserwatorów pokazuje, że kraj ten może mieć problemy z przyjęciem euro nawet w 2014 r. Warto jednak zwrócić uwagę, że nasz region pozostawał relatywnie słabszy już wcześniej nie reagując zbytnio na dane o amerykańskiej inflacji. To pokazuje, że w dłuższym terminie proces redukcji zaangażowania na emerging markets już się rozpoczął. To odpowiedź na powoli zbliżające się globalne spowolnienie gospodarki w perspektywie najbliższych kwartałów.