Reklama

TMS: Komentarz poranny

Czy Gilowska pomoże złotemu? Rynek międzynarodowy: Wczorajsza sesja nie przyniosła wprawdzie większych zmian na rynkach, ale pokazała pewną siłę amerykańskiego dolara. Na parze EUR/USD nie udało się tym samym wyjść powyżej 1,2860-70 i powróciliśmy w okolice 1,28. Dzisiaj rano kurs wynosił 1,2823.

Publikacja: 06.09.2006 09:47

Nieco większe ruchy odnotowano na parach GBP/USD i USD/JPY.

Opublikowane wczoraj dane makroekonomiczne ze strefy euro były mieszane. Z jednej strony spadek wskaźnika PMI dla sektora usług w sierpniu był nieco większy, niż zakładano (do 54,3 pkt. dla Niemiec i 57,1 pkt. dla całej strefy euro), a z drugiej opublikowane dane o lipcowej sprzedaży detalicznej były dosyć dobre. Figura wyniosła 0,6 proc. w ujęciu miesięcznym i aż 2,5 proc. r/r. Z kolei ze Stanów nadeszła tylko publikacja ankiety planowanych zwolnień w amerykańskich przedsiębiorstwach opracowywana przez firmę Challenger, Gray & Christmas. Okazało się, że odczyt nieoczekiwanie wzrósł w sierpniu o 76 proc. m/m do 65,2 tys., co może sugerować zbliżające się pogorszenie się sytuacji na rynku pracy. Innymi słowy to kolejny czynnik potwierdzający, że amerykańska gospodarka zwalnia.

Więcej publikacji rynek otrzyma dzisiaj. W samo południe nadejdą dane o nowych zamówieniach w niemieckim przemyśle, ale bardziej istotne będą publikacje z USA. O godz. 14:30 rewizja danych o wydajności i kosztach pracy w II kwartale (figury opublikowane w sierpniu nieco zaskoczyły), a o godz. 16:00 publikacja wskaźnika ISM dla sektora usług. Tutaj inwestorzy spodziewają się jednak nieznacznej poprawy - w sierpniu odczyt mógł wynieść 55,0 proc. wobec 54,8 proc. w lipcu. Natomiast o godz. 20:00 opublikowany zostanie okresowy raport nt. stanu gospodarki opracowywany przez FED, nazywany Beżową Księgą. Czy jednak dane te pokażą rynkowi kierunek?

Naszym zdaniem może być o to trudno, także podczas dzisiejszej sesji spodziewamy się, że notowania EUR/USD pozostaną w przedziale 1,2790-1,2840

Rynek krajowy:

Reklama
Reklama

Wczoraj złoty nieznacznie zyskał na wartości, co pokazuje pewną odporność rynku na zamieszanie polityczne wokół projektu przyszłorocznego budżetu. Mimo, że zwiększenie przyszłorocznych dochodów o 3,2 mld zł za sprawą bardziej optymistycznych prognoz przyszłorocznego wzrostu gospodarczego zostało nieco krytycznie przyjęte przez ekonomistów, a kotwica budżetowa na poziomie 30 mld zł wręcz idealnie "wycyrklowana? to inwestorzy przyjęli projekt zaprezentowany po wczorajszym posiedzeniu rządu za "dobrą monetę". Resort finansów nie wykluczył, że dodatkowe 3,2 mld zł zostaną wydane na projekty związane z wykorzystaniem funduszy unijnych. Bez większego echa przeszedł również fakt zwiększenia potrzeb pożyczkowych rządu do 45,27 mld zł - to wynik zakładanych mniejszych wpływów z prywatyzacji. Z kolei minister finansów, Stanisław Kluza przyznał, że założona na przyszły rok prognoza wzrostu PKB na poziomie 4,6 proc. r/r jest i tak "ostrożnościowa", chociaż dodał, że resort zdaje sobie sprawę z zagrożenia płynącego z możliwego wyhamowywania światowej gospodarki. Powyższe założenia wydają się jednak nie wystarczać Andrzejowi Lepperowi, który już do znudzenia powtarza, że Samoobrona oczekuje większych wydatków z budżetu i zapomniał już o konieczności utrzymania deficytu budżetowego na poziomie 30 mld zł.

Dlaczego zatem rynek jest tak odporny? Odpowiedź na to pytanie tkwi w zachowaniu się całego naszego regionu, który w ostatnich dniach nieznacznie zyskał na wartości. Po drugie przyjęte wczoraj założenia budżetowe nie są aż tak tragiczne, a inwestorzy nie wierzą zbytnio w "pogróżki" Andrzeja Leppera, które ich zdaniem mają na celu tylko zbicie kapitału politycznego przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Po trzecie dzisiaj sąd lustracyjny powinien wydać wyrok ws. Zyty Gilowskiej. Wczoraj premier Kaczyński powtórzył, iż jeżeli zostanie ona oczyszczona z zarzutów to będzie mogła wrócić do rządu na stanowisko wicepremiera ds. gospodarczych i ministra finansów. Czy jednak przy obecnych politycznych realiach będzie mogła rzeczywiście kontynuować swoją misję reformowania finansów publicznych? Przecież z zapowiadanych zmian w podatkach i kosztach pracy niewiele zostało.Poza sprawą Zyty Gilowskiej, dzisiaj uwaga rynku skupi się na przetargu 2-letnich obligacji o wartości 1,8 mld zł. We wczorajszym wywiadzie członek Rady Polityki Pieniężnej, Marian Noga odnosząc się do ostatniego wzrostu inflacji, przyznał, że gremium to powinno zareagować, póki nie będzie na to za późno. Wydaje się, zatem, że w samej RPP pomału dojrzewa myśl, iż czas rozpocząć cykl podwyżek stóp procentowych. Czy jednak stanie się to jeszcze w tym roku?

O godz. 9:29 za jedno euro płacono 3,9520 zł, a za dolara 3,0810 zł. Naszym zdaniem okolice 3,9650 zł można wykorzystywać do sprzedaży euro z celem do 3,9350 zł. W przypadku dolara powinniśmy nadal pozostawać w paśmie 3,07-3,10 zł.

Sporządził:

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama