Czynnik ten nie przełożył się jednak na zachowanie EUR/USD, gdzie notowania utrzymały się powyżej 1,2650. To wynik kolejnych "jastrzębich" wypowiedzi ze strony przedstawicieli Europejskiego Banku Centralnego. Dzisiaj rano Jose Manuel Gonzalez - Paramo powtórzył, że bank centralny musi zachować "wzmożoną czujność", gdyż ryzyko wzrostu inflacji nadal jest wysokie. Wcześniej za dalszymi podwyżkami stóp procentowych opowiedzieli się Jean Claude Trichet i Axel Weber.
Dzisiaj przed południem poznamy dane o lipcowej dynamice produkcji przemysłowej w strefie euro, chociaż nie wydaje się, aby miały one duże znaczenie. Istotniejsze mogą okazać się dane o deficycie na rachunku obrotów bieżących w II kwartale w USA, które zostaną opublikowane o godz. 14:30. Oczekuje się deficytu na poziomie 214 mld USD wobec 208,7 mld USD wcześniej. Pół godziny później podane zostaną informacje o napływach kapitałów netto (TICs), które szacuje się w lipcu na poziomie 70 mld USD. Wydaje się, że te dane mogą nieznacznie pomóc dolarowi.
Po piątkowej sesji sytuacja techniczna na EUR/USD jeszcze bardziej przechyliła się na stronę zwolenników umocnienia amerykańskiej waluty. Tym samym okolice figury 1,27 sugerowalibyśmy wykorzystywać do sprzedaży euro za dolary. Pierwszym celem dla spadków będą okolice 1,2650. O godz. 9:53 za jedno euro płacono 1,2676 dolara.
Rynek krajowy:
W piątek przy umacniającym się dolarze na rynkach światowych, zyskiwał także złoty, co było nieco zastanawiające. Niewykluczone, iż po części mogło wynikać to z faktu, iż był to tzw. "dzień trzech wiedźm", kiedy to rynek narażony jest na spore wahania z racji wygasania wielu instrumentów pochodnych. Z drugiej strony nadal dobry klimat panował na rynku długu z racji wypowiedzi sygnałów płynących z Rady Polityki Pieniężnej nt. perspektyw inflacji. Mimo jej wzrostu w sierpniu do poziomu 1,6 proc. r/r członkowie RPP prześcigają się w wyszukiwaniu powodów, dla których nie powinno się jeszcze sygnalizować podwyżki stóp procentowych. Nawet uznawana za dosyć "jastrzębią" Halina Wasilewska-Trenkner przyznała jeszcze w piątek rano, że poważnym zagrożeniem dla stabilności cen byłaby jedynie wyraźna dysproporcja pomiędzy wskaźnikiem płac, a wydajnością pracy. Tymczasem w piątek po południu okazało się, że średnia płaca wyniosła w sierpniu 5,3 proc. r/r wobec wcześniejszych 5,6 proc. r/r. Do tego faktu, a także tempa wzrostu inwestycji nawiązał dzisiaj rano inny członek RPP, Andrzej Sławiński, którego zdaniem inflacja w średnim terminie powinna ustabilizować się wokół celu na poziomie 2,5 proc. r/r. Wracając do piątku - złotemu pomogła także informacja z resortu finansów, że po ośmiu miesiącach b.r. deficyt budżetowy został wykonany na poziomie 47,5 proc. planu.