Reklama

TMS: Komentarz poranny

Złoty względnie stabilny w kontekście rewelacji ze świata polityki Rynek międzynarodowy: Weekendowe spotkanie grupy G-7 w Singapurze nie wniosło wiele, gdyż nie padły sformułowania odnoszące się do kwestii rewaluacji chińskiego juana. W efekcie dzisiaj rano na wartości w relacji do amerykańskiego dolara straciły waluty azjatyckie.

Publikacja: 18.09.2006 10:27

Czynnik ten nie przełożył się jednak na zachowanie EUR/USD, gdzie notowania utrzymały się powyżej 1,2650. To wynik kolejnych "jastrzębich" wypowiedzi ze strony przedstawicieli Europejskiego Banku Centralnego. Dzisiaj rano Jose Manuel Gonzalez - Paramo powtórzył, że bank centralny musi zachować "wzmożoną czujność", gdyż ryzyko wzrostu inflacji nadal jest wysokie. Wcześniej za dalszymi podwyżkami stóp procentowych opowiedzieli się Jean Claude Trichet i Axel Weber.

Dzisiaj przed południem poznamy dane o lipcowej dynamice produkcji przemysłowej w strefie euro, chociaż nie wydaje się, aby miały one duże znaczenie. Istotniejsze mogą okazać się dane o deficycie na rachunku obrotów bieżących w II kwartale w USA, które zostaną opublikowane o godz. 14:30. Oczekuje się deficytu na poziomie 214 mld USD wobec 208,7 mld USD wcześniej. Pół godziny później podane zostaną informacje o napływach kapitałów netto (TICs), które szacuje się w lipcu na poziomie 70 mld USD. Wydaje się, że te dane mogą nieznacznie pomóc dolarowi.

Po piątkowej sesji sytuacja techniczna na EUR/USD jeszcze bardziej przechyliła się na stronę zwolenników umocnienia amerykańskiej waluty. Tym samym okolice figury 1,27 sugerowalibyśmy wykorzystywać do sprzedaży euro za dolary. Pierwszym celem dla spadków będą okolice 1,2650. O godz. 9:53 za jedno euro płacono 1,2676 dolara.

Rynek krajowy:

W piątek przy umacniającym się dolarze na rynkach światowych, zyskiwał także złoty, co było nieco zastanawiające. Niewykluczone, iż po części mogło wynikać to z faktu, iż był to tzw. "dzień trzech wiedźm", kiedy to rynek narażony jest na spore wahania z racji wygasania wielu instrumentów pochodnych. Z drugiej strony nadal dobry klimat panował na rynku długu z racji wypowiedzi sygnałów płynących z Rady Polityki Pieniężnej nt. perspektyw inflacji. Mimo jej wzrostu w sierpniu do poziomu 1,6 proc. r/r członkowie RPP prześcigają się w wyszukiwaniu powodów, dla których nie powinno się jeszcze sygnalizować podwyżki stóp procentowych. Nawet uznawana za dosyć "jastrzębią" Halina Wasilewska-Trenkner przyznała jeszcze w piątek rano, że poważnym zagrożeniem dla stabilności cen byłaby jedynie wyraźna dysproporcja pomiędzy wskaźnikiem płac, a wydajnością pracy. Tymczasem w piątek po południu okazało się, że średnia płaca wyniosła w sierpniu 5,3 proc. r/r wobec wcześniejszych 5,6 proc. r/r. Do tego faktu, a także tempa wzrostu inwestycji nawiązał dzisiaj rano inny członek RPP, Andrzej Sławiński, którego zdaniem inflacja w średnim terminie powinna ustabilizować się wokół celu na poziomie 2,5 proc. r/r. Wracając do piątku - złotemu pomogła także informacja z resortu finansów, że po ośmiu miesiącach b.r. deficyt budżetowy został wykonany na poziomie 47,5 proc. planu.

Reklama
Reklama

Weekend nie przyniósł jednak dobrych informacji dla naszej waluty. Do spotkania Zyty Gilowskiej z premierem Kaczyńskim jednak nie doszło, co postawiło pod znakiem zapytania jej szybki powrót do rządu. W mediach pojawiły się informacje, iż jakoby pani profesor postawiła dosyć trudne dla PiS warunki personalne. Do tego wszystkiego doszły spekulacje Andrzeja Leppera, co do możliwego samorozwiązania Sejmu i przyspieszonych wyborów 26 listopada b.r. Takiej możliwości zaprzeczyli wprawdzie politycy PiS, ale widać, że sytuacja robi się coraz bardziej nerwowa. Samoobrona poza swoim sprzeciwem ws. przyszłorocznego budżetu, głośno sprzeciwia się także wysłaniu polskich żołnierzy do Afganistanu, a prasa donosi, iż Andrzej Lepper spotkał się w ubiegłym tygodniu z Donaldem Tuskiem, gdzie ponoć zapadły "wyborcze ustalenia". Warto jednak przypomnieć sobie piątkowy artykuł "Gazety Wyborczej", gdzie informowano o kłopotach finansowych Samoobrony. Co zatem? Wydaje się, że inwestorzy zagraniczni będą przyglądać się zamieszaniu na polskiej scenie politycznej nieco z boku i wyraźnie zareagują dopiero w momencie pojawienia się istotnych faktów, czyli odrzucenia projektu budżetu na posiedzeniu rządu w najbliższą środę i złożeniu przez PiS wniosku o samorozwiązanie Sejmu.

Dzisiaj rynek na rynek nie napłyną istotne publikacje makroekonomiczne. Inwestorzy będą, zatem, nadal przyglądać się naszej scenie politycznej. Z racji prognozowanego nieznacznego umocnienia się dolara, złoty może być nieco słabszy. Sugerujemy wykorzystywać okolice 3,1050 zł na dolarze i 3,9350 zł na euro do zakupów walut za złote. O godz. 9:53 kurs EUR/PLN wynosił 3,9385 zł, a USD/PLN 3,1075 zł (bid).

Sporządził:

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

DM TMS Brokers S.A.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama