Na fali spekulacji dotyczącej wskaźników inflacyjnych mocniej zyskuje euro niż jen, który jest mniej "bezpieczną" walutą w oczach rynku po testach jądrowych w Korei Północnej i doniesieniach z USA - amerykańskie satelity zarejestrowały coś, co może być przygotowaniem do kolejnej eksplozji. Pośród dzisiejszych danych znajdziemy również informację o napływie kapitałów do USA. Oczekiwany wzrost tego wskaźnika będzie działał niejako w przeciwną stronę niż niższe odczyty inflacji, pomagając dolarowi. W ostatecznym rozrachunku USD powinien jednak kontynuować krótkoterminową deprecjację do 1.2550, czemu może stanąć na przeszkodzie zaskoczenie ze strony w/w danych. Jeśli inflacja bazowa będzie wyższa od mediany prognoz rynkowych (0.2% m/m) to wówczas możliwe jest umocnienie dolara z powrotem do poziomu 1.2495 na EURUSD.

W Polsce powstaje nowa koalicja. Różni się tym od starej, że dysponuje na razie 230 posłami, po odejściu jednego z nich od Samoobrony. Konieczne jest dokooptowanie działaczy klubu zrzeszającego byłych posłów tego ugrupowania i tych, którzy wypisali się z LPR. Większość inwestorów ma już dość trwającego politycznego tango, co może zahamować aprecjację złotego do czasu rozstrzygnięć w wyborach samorządowych. Historycznie, nasza waluta zwykle zyskuje w ostatnim kwartale roku i wszystko wskazuje na to, że ten proces już się zaczyna, mocną barierą dla eurozłotego w obecnej sytuacji politycznej jest 3.8780-3.88, a na USDPLN są kłopoty z zejściem poniżej 3.0950, chociaż kolejne dołki tworzą się coraz niżej, ale impet jest niewielki. Poza w/w danymi dziś również w harmonogramie CPI w Wlk. Brytanii co jest istotną informacją dla posiadaczy funta, indeks koniunktury ZEW (obecnie jest na niskich poziomach, ignorowanych przez rynek) i produkcja przemysłowa w USA i strefie euro oraz inflacja w Eurolandzie.

Piotr Denderski

Analityk rynków finansowych