W poniedziałek wieczorem napłynęły informacje o powrocie Andrzeja Leppera do rządu w randze wicepremiera, co było potwierdzeniem wcześniejszych spekulacji odnośnie ponownego zawiązania koalicji PiS-Samoobrona-LPR. Wprawdzie będzie ona wspierana jeszcze przez Ruch Ludowo-Narodowy reprezentujący sejmowy "plankton", to jednak uczestnicy rynku odebrali ten fakt pozytywnie, gdyż kończy on okres politycznej destabilizacji. Wprawdzie w tej ostatniej kwestii można się sprzeczać, ile ona rzeczywiście potrwa, to jednak na ocenę działań tej koalicji będzie czas później. Inwestorzy będą jednak dosyć wyczuleni na wszelkie pomysły zmierzające do wzrostu wydatków budżetowych. Na szczęście jednak pojawiające się postulaty ze strony Samoobrony nie znajdują zrozumienia wśród pozostałych koalicjantów, co teoretycznie wydaje się być pozytywne. Tyle, że pokazuje to także jak trudno będzie temu rządowi przeprowadzić konieczne cięcia wydatków w przyszłości - obecna dobra koniunktura nie będzie przecież trwać wiecznie.
Na razie jednak inwestorzy tym się nie przejmują, gdyż napływające dane makroekonomiczne nie dają powodów do niepokoju. Wykonanie budżetu jest lepsze, niż można było tego oczekiwać (po 9 miesiącach wyniosło ono 47,4 proc. planu, a po październiku może to być 60-61,5 proc.), a dane o produkcji przemysłowej za wrzesień sugerują, że tegoroczny wzrost PKB wyniesie najprawdopodobniej 5,2 proc. r/r. Przypomnijmy, że według Głównego Urzędu Statystycznego dynamika produkcji wyniosła we wrześniu 11,7 proc. r/r po wzroście miesiąc wcześniej o 12,6 proc. r/r. Z kolei ceny produkcji przemysłowej (PPI) nie zaskoczyły - odczyt wyniósł 3,6 proc. r/r. Resort finansów opublikował także prognozy inflacji CPI, z których wynika, że w grudniu wskaźnik wzrośnie do 2,1-2,2 proc. r/r, ustanowi szczyt na przełomie marca i kwietnia 2007 r. na poziomie 2,5-2,6 proc. r/r, po czym na koniec przyszłego roku spadnie do 2,0 proc. r/r. Czy w takiej sytuacji RPP będzie chętna do szybkiego podnoszenia stóp procentowych? Jak na razie przedstawiciele tego gremium zdają się zauważać problem ryzyka inflacyjnego, ale do wiążących decyzji jest jeszcze daleko. Naszym zdaniem stopy zostaną podniesione dopiero w lutym 2007 r. o 25 p.b., a zaplanowane na przyszły tydzień posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej będzie interesujące jedynie ze względu na omówienie nowej projekcji inflacyjnej NBP.
O tym jak ważnym czynnikiem dla złotego jest sytuacja panująca w całym regionie, inwestorzy operujący na naszym rynku, mogli przekonać się niejeden raz. Tak też było w minionym tygodniu. Umocnienie węgierskiego forinta do najwyższego poziomu od maja b.r. i dalsze rekordy słowackiej korony, nie mogły przejść bez echa. Wsparciem dla tego ruchu stały się spekulacje wokół przyszłotygodniowej decyzji Węgierskiego Banku Centralnego, który może ponownie podnieść stopy procentowe, a także zaakceptowanie "pro-rynkowego" projektu budżetu na Słowacji.
Rynek międzynarodowy:
Mijający tydzień przyniósł osłabienie amerykańskiego dolara, co dobrze odzwierciedla zachowanie się zbiorczego US Dollar Index. Jego wartość w piątek, 13 października b.r wynosiła 87,12 pkt., aby spaść w miniony piątek do 86,29 pkt. Dolar stracił zarówno do walut azjatyckich, gdzie czynnik w postaci sprawy północnokoreańskiej został już wcześniej zdyskontowany, a także w relacji do najbardziej nas interesującego euro. Jeszcze w czwartek kurs EUR/USD pokonał do góry poziom figury 1,26, co potwierdziło istotność długoterminowych wsparć w rejonie 1,2480-1,2500. W piątek po południu kurs wynosił 1,2608.Mimo, że informacji makroekonomicznych ze Stanów Zjednoczonych, które napływały na rynek było wiele, to do połowy tygodnia nie widać było szczególnej reakcji rynku. Bez echa przeszły dane o 0,6 proc. m/m wzroście inflacji na poziomie producentów we wrześniu w ujęciu bazowym, a także te o 116,8 mld zł napływie kapitału netto (TIC) w sierpniu. Rynek nie zareagował również na pewne rozbieżności w danych z rynku nieruchomości (liczba wydanych pozwoleń na budowy spadła, przy wzroście rozpoczętych budów), chociaż tutaj istotniejsze będą figury publikowane w nadchodzącym tygodniu (sprzedaż domów na rynku wtórnym i pierwotnym). Kluczowe informacje o inflacji konsumenckiej (CPI) we wrześniu okazały się wprawdzie zgodne z oczekiwaniami, ale wzrost wartości bazowej o 2,9 proc. r/r, to więcej niż 2,8 proc. r/r zanotowane w sierpniu. Tym samym zbytnio nie dziwiły pojawiające się w tym tygodniu wypowiedzi członków FED, którzy wydawali się zwracać większą uwagę na zagrożenie inflacją, niż ryzyko spowolnienia gospodarczego. To pokazuje, że decyzja o obniżce stóp procentowych w USA raczej nie zapadnie prędko, chociaż to też zostało zdyskontowane. W efekcie w drugiej połowie tygodnia dolar stracił na wartości, do czego przyczyniły się gorsze odczyty indeksu Philadelphia FED w czwartek (obrazuje on aktywność sektora wytwórczego w tym regionie USA), a także danych o produkcji przemysłowej w środę (we wrześniu spadła ona o 0,6 proc. m/m).